JESZUA MÓWI O ZDROWIU I CHOROBIE

Moim Mistrzom zawdzięczam naprawdę mocne lekcje wiedzy i to w rozmaitych obszarach.

Nieraz jednak Ich interpretacja ludzkich problemów znacznie odbiega od informacji głoszonych przez inne autorytety, co stawia każdego wobec dylematu: Komu wierzyć? Dobrze wiecie, o czym mówię, prawda?

Dla przykładu polecam znakomity przekaz Jeszuy, czyli Mistrza Chrystusowego.  (Ta chanellingowa wypowiedź znajduje się na stronach 219-226 francuskiej wersji książki: Messages de Jeshua autorstwa Pameli Kribbe, w tłumaczeniu Christelle Schoettel, wydanej przez Editions Helios w roku 2008. Podaję ten tekst w tłumaczeniu własnym, do czego uprawnia mnie mój zawód romanistki.)

Wg Jeszuy: „Choroba i zdrowie. To problem, który prędzej czy później pojawia się w życiu każdego człowieka. Chciałbym najpierw powiedzieć wam, czym choroba jest naprawdę.

Każda choroba ma przyczynę duchową.

Wyjaśnię to przy pomocy różnic między waszymi kolejnymi ciałami.

Poza ciałem fizycznym, które widzicie oczami, posiadacie również ciało emocjonalne, mentalne i to, które można nazwać ciałem duchowym. Choroba zaczyna się zazwyczaj w ciele emocjonalnym. To stamtąd pewne blokady schodzą na poziom ciała fizycznego. Często się zdarza, że przekonania pochodzące z ciała mentalnego przyczyniają się do powstania blokad emocjonalnych i do ujawnienia się choroby. Mówię tu o przekonaniach głęboko zakorzenionych lub o długotrwałych nawykach myślowych. Przeważnie chodzi o poglądy na temat tego, co jest w was dobre, a co złe. Opinie i przekonania mogą dosłownie utworzyć blokadę w waszym energetycznym systemie emocjonalnym.

W miejscach, w których te blokady powstają, czyli tam, gdzie swobodne krążenie energii zostaje zaburzone, w aurze pojawiają się plamy ciemnej energii. Mogą one umiejscowić się w ciele fizycznym, chociaż niekoniecznie, ponieważ proces przejścia między ciałami przebiega powoli i zawsze zdarzają się okazje, by zmiany w ciele emocjonalnym doprowadzić do równowagi jeszcze przed powstaniem choroby.

Ogólnie biorąc, emocje sygnalizują zakłócenia w przepływie energii i jeśli uchwycicie ich przekaz i okażecie im szacunek, blokada ma szansę się rozładować.

Na przykład, gdy czujecie gniew lub rozdrażnienie w chwili, kiedy macie coś do zrobienia i zajmiecie się bliżej powodem tych negatywnych stanów, macie szansę zrozumieć, że działacie w sytuacji przymusu i wbrew sobie, bo narzucone zadania wcale nie potwierdzają waszej prawdy, waszych pragnień ani waszej tożsamości. Jeśli jednak systematycznie ignorujecie swoją złość i bunt, nadal zmuszając się do niechcianych działań, emocje przechodzą w stan utajenia i ukrycia w podświadomości.

Zniknięcie z pola świadomości powoduje jednak ich przejście i uzewnętrznienie się w ciele fizycznym. Stłumiona emocja jest bowiem energią, która żąda waszej uwagi. W chwili, gdy wyraża się w ciele fizycznym, robi to zazwyczaj w formie choroby.

Choroba fizyczna sygnalizuje najczęściej emocję, której w większości przypadków jesteście już nieświadomi. Za pomocą fizycznych objawów emocja ta staje się widoczna na innym poziomie, czyli świadoma, i skłania was do wejścia w kontakt z zaistniałymi blokadami. Można powiedzieć, że fizyczne symptomy i cierpienia w ciele fizycznym są językiem duszy. To wasza dusza dąży do pełnej komunikacji. Dusza czuje się szczęśliwa, kiedy energia swobodnie krąży w człowieku i odnawia się we wszelkich aspektach. Blokady przeszkadzają energii życiowej przemieszczać się swobodnie, co bardzo martwi i męczy duszę.

Choroba spełnia funkcję wskaźnika: pokazuje wam, co trzeba uleczyć.

Chociaż choroba wydaje się czymś negatywnym z powodu swoich różnego typu objawów i cierpień, którymi was dotyka, kluczem do jej zrozumienia i interpretacji jest uznanie jej funkcji informacyjnej czy wskazującej. Czyniąc to, łatwiej wam będzie współpracować z chorobą niż się jej opierać i walczyć.

Dusza ma różne sposoby do komunikacji z wami. Jej ulubionym formą jest przemawianie za pomocą intuicji: poprzez spokojne odczucia, przeczucia, łagodne podszepty czy odruchy serca. Jeśli nie udaje jej się skontaktować z wami w ten subtelny sposób, uruchomi emocje, bo one mówią mocniej i ostrzej. To one pokazują wam jasno, że musicie zajrzeć w głąb siebie i rozpoznać to, co wywołuje reakcje i wybuchy emocjonalne. Za każdym razem, gdy jesteście silnie pobudzeni uczuciowo, należy znaleźć przyczynę i znaczenie tego stanu. Kiedy trwacie w ciszy i słuchacie uważnie siebie, wasza dusza powie, o co chodzi. Jeżeli jednak stawiacie opór, wypieracie lub negujecie te emocje, dusza przemówi jeszcze mocniej za pomocą ciała.

Ciało to inteligentny byt, który silnie reaguje nie tylko na czynniki materialne, jak jedzenie i picie, ale także na uczucia, emocje i myśli, jakie tworzycie.
Ciało jest stworzone do komunikacji.
Ciało nie jest tylko pojemnikiem czy pokrowcem, który zamieszkujecie. Ono spełnia inteligentną funkcję współpracownika duszy, który pomaga jej się wyrazić i poznać siebie w świecie materii.

Jak możecie nauczyć się rozumieć język duszy, gdy przyjmuje formę choroby ciała?
W chwili, gdy choroba już się ujawnia, przekaz duszy może nie być zbyt jasny.

W rzeczywistości choroba konkretyzuje i ucieleśnia jakąś ważną emocję, wypieraną od dłuższego czasu z determinacją i uporem. Dlatego przekaz duszy nie jest oczywisty.

Zrozumienie duchowego sensu choroby wymaga procesu. Oznacza on poszukiwanie, wewnętrzną podróż, podczas których ustalacie stopniowo sposób komunikacji.

W celu nauczenia się rozumienia choroby konieczny staje się powrót do siebie, powiedzenie TAK sobie samym i wejście w obszar wolny od osądów na temat siebie i swego ciała.

Ćwiczenie wglądowe:
Przyjmijcie pozycję maksymalnie wyciszoną, pozwólcie sobie na łagodną samoobserwację i rozluźnienie. W takim stanie wyobraźcie sobie drzwi widoczne z poziomu wewnętrznego oka. Za tymi drzwiami znajduje się ta część waszej osoby, którą trzymacie w ukryciu i w niechęci. Ciało reaguje na waszą wrogość wobec tej niechcianej części cierpieniem i przykrością. Odczuwa dysharmonię z powodu zamknięcia na klucz pewnych własnych fragmentów i odcięcia się od nich za wszelką cenę. Pozwólcie myślom wyrazić to, co ukrywa odcięta część waszej osoby. Potem wyobraźcie sobie, że drzwi się otwierają. Dzięki waszej uważności i cichej obecności odrzucone fragmenty mogą wreszcie się ujawnić i włączyć w pole waszej życiowej energii. Nie macie już potrzeby blokować ich nadal. Obserwujcie po prostu, co się pojawia w drzwiach. I pamiętajcie: wszystko jest porządku!

Wejście w ten proces wymaga od was najpierw zaakceptowania choroby.

Pierwszą naturalną reakcją na chorobę bywa zwykle opór lub negacja. Wolicie, by znikła jak najszybciej, bo się jej boicie. Boicie się klęski, upadku, bólu, degradacji i ostatecznie… śmierci. Panika, jakiej ulegacie w zderzeniu z chorobą czy fizyczną przypadłością, uniemożliwia wam otwarcie się na ich bardziej globalną perspektywę. Możecie jednak zobaczyć chorobę w innym świetle, możecie ujrzeć w niej zachętę i zaproszenie do zmiany czy powrotu ku czemuś cennemu i ważnemu, co utraciliście w drodze przez życie.

Zrozumienie choroby jako znaku i współpraca z nią potrzebuje waszego TAK, waszej zgody na cierpienia i objawy, jakie dzieją się w ciele. Mówiąc TAK chorobie, akceptując fizyczny stan waszego ciała i zgadzając się na wysłuchanie duszy, która w ten sposób do was mówi, rozwiązujecie połowę problemu wyzdrowienia. Problemem nie jest bowiem choroba jako taka, lecz to, co wyraża, czyli ukrytą blokadę. Choroba przykuwa was, chwyta za gardło i zmusza do konfrontacji z tą utajoną barykadą. Bezpośrednie spotkanie z chorobą, jej pełna akceptacja sercem i duszą, usuwa część tej blokady nawet, gdy nadal nie wiecie, co oznacza i co chce wam przekazać. Część komunikacji dokonuje się dzięki waszej zgodzie, cierpliwości i determinacji, by odbyć uzdrawiającą podróż w głąb siebie.

Powiedzenie TAK chorobie nie jest łatwe. Możecie się wciąż jej opierać, wpadać w gniew albo rozpacz i w konsekwencji odrzucać przekaz płynący z ciała, chociaż nieraz są to szczególne wskazówki. Na przykład, unieruchomienie ciała bywa wskazówką, że powinniście odrzucić pewne obowiązki, spokojnie spędzić więcej czasu we własnym towarzystwie, zrezygnować z części aktywności i stać się bardziej troskliwym wobec własnych potrzeb. Nawet, kiedy nie wiecie, jak zinterpretować zmianę waszej sytuacji fizycznej z punktu widzenia duszy, bardzo często zachowanie, jakie wymusza na was choroba, stanowi dobrą wskazówkę. Ograniczając pewne sfery życia, choroba odsłania to, co weszło w stan ukrycia:

  • W jakim stopniu potraficie być cierpliwi i łagodni wobec samych siebie?
  • Czy jesteście gotowi zatroszczyć się poważnie o swoje potrzeby fizyczne i uczuciowe?

Choroba sprowadza was do tych pytań, umożliwiając konfrontację z nimi i akceptację emocji, jakie wychodzą na jaw podczas tego procesu prawdy, a to stanowi już część uzdrowienia.
W celu uruchomienia rzeczywistego wyleczenia trzeba powiedzieć TAK wszystkiemu, co łączy się z chorobą: bólowi, niedogodności, trwodze, poczuciu zagrożenia i gniewowi. Trzeba im spojrzeć w oczy, przyjąć je i wyciągnąć do nich rękę. Wszystko to przychodzi do was, by doznać uzdrowienia. To nie jest coś, od czego można uwolnić się jak najszybciej. Nie ma przypadku, że to wszystko ujawnia się w waszym życiu w danym momencie. Jeśli ignorujecie język ciała i upieracie się przy odpieraniu choroby, jest wam bardzo trudno wniknąć w jej duchową istotę i sens. Otacza was nadmierny poziom złości i lęku. Jedynie w prawdziwym spotkaniu twarzą w twarz z chorobą, bólem, niedogodnością oraz niesmakiem i strachem możecie uzyskać autentyczną wewnętrzną wolność. Przyjmijcie wszystkie aspekty choroby i zapytajcie je spokojnie w duchu pełnego otwarcia na prawdę: „Co chcecie mi powiedzieć?”

W obecnej cywilizacji intymny kontakt z ciałem wcale nie jest oczywisty. Mówienie do swego ciała jak do istoty żywej, która zasługuje na miłość i szacunek, nie uchodzi za naturalne i normalne. Jesteście uwarunkowani przez mnogość wyidealizowanych wizerunków na temat wyglądu ciała, jego formy i zdrowia, a także zasad odżywiania i picia. Istnieje wiele reguł i kryteriów zdrowotnych zapewniających rzekomą długowieczność i sprawność fizyczną do późnej starości.

Te wszystkie idealizacje i wyobrażenia nie mają jednak żadnego związku z drogą ludzkiej duszy, która jest absolutnie indywidualna. Jeśli więc rzeczywiście chcecie poznać prawdę o waszej każdej chorobie, niedyspozycji czy cierpieniu ciała, musicie dotrzeć do osobistej harmonii i zgody ze sobą, odrzucając zewnętrzne kryteria i reguły – zazwyczaj sztuczne i pozorne. Należy zignorować te wszystkie zewnętrzne zasady i rady, poszukując głównie tego, co jest waszą osobistą prawdą i co wam służy.

Stanowi to niemałe wyzwanie, bo lęk i panika, jakie choroba wywołuje, prowokuje was do natychmiastowej aktywności i uciekania się do autorytetów zewnętrznych. To do nich oczekujecie diagnozy i pomocy. Nieważne, czy chodzi o lekarza zawodowego czy specjalistę od medycyny alternatywnej. W gruncie rzeczy wybór jest obojętny. Liczy się tylko możliwość ucieczki od lęku i przerzucenie odpowiedzialności za chorobę i wyleczenia na innych, chociażby częściowo.

Oczywiście, nie ma nic złego w wysłuchaniu opinii specjalisty, a czasami bywa to nawet rozsądne, ale… Ale zbadajcie tę opinię całym waszym sercem. Odczujcie ją, by sprawdzić czy jest w zgodzie czy w sprzeczności z wami. To każdy z was jest twórcą swego życia i mistrzem swej fizycznej formy. W najgłębszym tego słowa znaczeniu: każdy jest kreatorem własnego ciała.

Ponieważ jednak choroba wyraża wypartą emocję, która ukryła się w polu nieświadomości, nie zawsze udaje się zrozumieć, o jaką emocję chodzi i jakie jej aspekty manifestuje choroba czy jej objawy. Nieraz trudno jest odkryć i pojąć przekaz duszy, zawarty w specyficznej chorobie. Należy jednak koniecznie wejść w głąb siebie samego i maksymalnie skupić się na stopniowym rozpoznawaniu tej energii, która wyraża się poprzez chorobę, na jej celu oraz znaczeniu. Wymaga to doświadczenia bliskości i osobistego kontaktu z własnym ciałem, co wcale nie jest oczywistą praktyką. Nie rezygnujcie z tego zbyt pospiesznie, mimo chwilowego zniechęcenia.

Gdy macie do czynienia z uporczywymi uczuciami, próbujcie im się przyjrzeć z większą uwagą. Rozluźnijcie się przez chwilę, a następnie powędrujcie w głąb ciała, koncentrując czujność na tych jego partiach, w których manifestuje się choroba. Poproście ból lub samą chorobę o przyjęcie żywej formy zwierzęcia, dziecka czy osoby, albo jeszcze lepiej – przewodnika w jakiejkolwiek postaci. Wykorzystajcie wyobraźnię! Stanowi ona znakomite narzędzie do odkrywania głębokich poruszeń duszy.

Jeśli przez to ćwiczenie ciało wam odpowie – obrazami albo odczuciami – to świetnie. Będziecie szczęśliwi z odnalezienia utraconej więzi intymnej z sobą. Ciało przemówi do was, czyli jego rola przekaźnika jest odtworzona. To wielki postęp!

Kiedy tylko uświadomicie sobie, że jesteście w stanie poznać swoje ciało od środka i że tylko wy macie taką zdolność (bo to wasze ciało, a nie kogoś obcego), staniecie się bardziej ufni. Tego typu ufność ułatwi wam zrozumienie tego, co chce wam powiedzieć choroba. W dodatku przestaniecie odsuwać odpowiedzi, jakie przychodzą do was z głębi waszego jestestwa pod pretekstem, że różnią się od pomysłów świata zewnętrznego, także medycznego. Intymna więź z własnym ciałem jest bezcenna w każdych okolicznościach, ale szczególnie, gdy ciało opanowuje choroba lub gdy macie z nim problemy.

To, co pobudza ciało do komunikacji z wami, to MIŁOŚĆ.

Nie zachęcicie ciała do kontaktu, kiedy będziecie próbowali je uzdrowić za pomocą stosownych afirmacji czy wizualizacji. One bowiem są także formą ignorancji, walki i oporu.

Klucz do wyzdrowienia znajduje się w zrozumieniu informacji, jaką chorujące ciało czy jego niezdrowa część wam przesyła.

Jeśli zrozumiecie tę informację, wasz stan fizyczny ulegnie poprawie, a blokady emocjonalne zaczną ustępować. Tak działa proces leczenia – bez żadnej walki (takiej czy innej) przeciw chorobie, ale w jej akceptacji i uszanowaniu jako przyjaciela i przewodnika, który chce wam wskazać właściwy kierunek dalszej drogi.

W pierwszej chwili trudno to zrozumieć, ponieważ atak choroby was przeraża i komplikuje życie. A jednak tylko akceptacja choroby i zrozumienie jej przesłania stanowią jedyne prawdziwe i skuteczne sposoby powrotu do zdrowia. Choroba chce sprowadzić was do samych siebie i skontaktować was z waszą najgłębszą prawdą, nieraz tajoną przez lata.”

5 myśli w temacie “JESZUA MÓWI O ZDROWIU I CHOROBIE

  1. Bardzo, bardzo dziękuję za ten tekst. Ucieszył mnie, bo wiele moich przemyśleń nad chorowaniem i zdrowieniem w tym tekście odnalazłam. Moja droga chorowania i zdrowienia wciąż trwa.

    Polubienie

    1. Pani Małgosiu, doświadczenie choroby jest za każdym razem bardzo osobistym wydarzeniem, ale słowa Boże ukazują te aspekty sytuacji, które zasługują na naszą szczególną uwagę i to właśnie Pani tak cudownie rozpoznała. Jestem z Panią całym sercem !

      Polubienie

  2. Najważniejsza nauka z tego wpisu to ta, że każda choroba jest INFORMACJĄ.
    Nie zawsze jednak można ją trafnie zinterpretować. W tym kłopot (przynajmniej dla mnie)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s