POMOC MATERII W PODEJMOWANIU DECYZJI

Inspiracją do niniejszych rozważań na temat wyjścia człowieka z sytuacji problemowej, są dwie propozycje:

1) Carla Gustawa Junga, który uważał, że intuicja „czyta między wierszami” i potrafi rozpoznać sensy tam, gdzie zmysły i intelekt ich nie dostrzega;
2) Neale’a Donalda Walscha, a ściślej mówiąc głosu Boga, z którym autor rozmawia, by dowiedzieć się, że: „Nie da się błyskawicznie znaleźć odpowiedzi – żadnej odpowiedzi – rozmyślając o niej. Trzeba wyrwać się z myśli, porzucić je i wejść w czyste jestestwo. […] Geniusz nie tworzy rozwiązania, on je znajduje”, bo „wszelkie rozwiązania, wszelkie odpowiedzi, wszelkie doświadczenia, wszelkie rozumienie” już istnieją, tylko są ukryte dla ludzi kierujących się racjonalnym stosunkiem do swoich decyzji (→ Przyjaźń z Bogiem. Przeł. Sławomir Studniarz. Limbus, Bydgoszcz, 2000, ss.212-213)

Oba stanowiska łączy przekonanie, że związek między fizycznym doświadczeniem człowieka a jego stanem psychicznym wykracza poza aktualny stan rozumowania i dzieje się na zasadzie sprzężenia zwrotnego.

Oznacza to w praktyce, że zmysłowe impulsy spontanicznie wyzwalają skojarzenia psychiczne, a doznania wewnętrzne równie szybko przeobrażają się w obiekty fizyczne. Materia wpływa na świat psychiczny i odwrotnie.

Dlaczego więc tych założeń teoretycznych nie wykorzystać świadomie w procesie decyzyjnym człowieka, szczególnie wtedy, gdy znajduje się na rozdrożu, stoi przed wyborem jednej z kilku opcji, nie widzi dla siebie zadowalającego rozwiązania albo przytłacza go kilka możliwości jednocześnie?

Dlaczego celowo nie użyć środowiska fizycznego i reakcji zmysłowych, by ułatwić osobie pytającej wyprowadzenia z nich odpowiedzi, która pozostawałaby w najściślejszym z nią związku, przynosząc decyzję w trudnej sytuacji?

Od dłuższego czasu w terapii dzieci czy pacjentów psychicznie zablokowanych stosuje się zajęcia ruchowe, taniec, rysunki, obrazy czy manipulację przedmiotami, by w ten sposób umożliwić im uwolnienie prawdy, wyrzucenie lęków i urazów na zewnątrz oraz zaznaczyć własne miejsce wśród ludzi i w świecie.

(Takie propozycje są obecne już w koncepcjach Marii Montessori, Weroniki Sherborne, Vaclava Volty, Joanny Baran i innych specjalistów od ludzkiej psychiki, edukacji, zdrowia i rozwoju, jakkolwiek dominują w pracy z dziećmi.)

Formy zabawo-terapii / ludo-terapii (Play Therapy) stosują z powodzeniem również lekarze i opiekunowie pacjentów z problemami psychicznymi, a także terapeuci osób „trzeciego wieku”, by pobudzić ich do większej aktywności ruchowej, zajęciowej, intelektualnej i społecznej.

Wśród „Jungowskich” badaczy szczególnym uznaniem na tym polu cieszy się szwajcarska uczona Dora Kalff ze swoją „terapią w piaskownicy” (Sandplay Therapy), będącą rozwinięciem pionierskiej propozycji Margaret Lowenfeld z 1928 roku.

Metoda ta wykorzystuje małą piaskownicę wypełnioną piaskiem, w której klient buduje trójwymiarowe scenki z udziałem wybranych przez siebie figurek, które obrazują różnorodne aspekty nieświadomości zbiorowej.

Dr nauk med. Agata Giza-Zwierzchowska, badaczka, terapeutka, założycielka Pracowni Psychoedukacji w Szczecinie, a obecnie dodatkowo koordynatorka merytoryczna z zakresu metody Sandplay Therapy w województwie zachodniopomorskim, wyjaśnia to następująco: „Korzystający z metody pracuje wraz z terapeutą nad problemami przy użyciu miniaturowej piaskownicy wielkości dużej szuflady wypełnionej w jednej trzeciej suchym lub mokrym piaskiem. Do dyspozycji uczestnika sesji jest zbiór figurek przedstawiających ludzi, zwierzęta, elementy natury, techniki i symbole. Z pomocą tych artystycznych środków powstają w piaskownicy małe światy, w których odnajdywane są głębokie znaczenia leżące u podstaw problemów i stanowiące drogę do ich przezwyciężania.” http://terapiawpiaskownicy.pl/metoda/

Zabawowa forma analityczna, umiejscowiona w bogactwie form, substancji, wrażeń, odzwierciedla stan rzeczywistości zewnętrznej, w jakiej człowiek porusza się na co dzień i z którą nauczył się współistnieć.

Ta zabawa posiada zalety diagnozy (bo ukazuje problemy człowieka w aktualnym momencie) oraz cechy introspekcji (bowiem odsłania relację ja-świat w mikroskali, lecz w mikroskali znaczącej). Każdy człowiek stwarza własną układankę form zgodną z tym, co się rozgrywa w jego wnętrzu.

Angażując uwagę człowieka na byciu tu i teraz, zabawa ułatwia koncentrację na zadaniu. Samodzielne wykonywanie układanki, indywidualny wybór i rozmieszczanie przedmiotów, dotykowy kontakt z piaskiem, manipulacja jego materią i płaszczyznami, przywracają uczestnikowi sprawczość i swobodę w realizacji zadań, tym bardziej, że przebieg i tempo akcji zależą też tylko od niego.

Jednocześnie następuje tu nawiązanie do pierwotnego i twórczego dziecięcego świata zabawek, wyobrażeń, gier i przedstawień, co mimowolnie uruchamia emocje i wspomnienia wraz z całą warstwą zahamowań i pragnień.

Nieprzypadkowo pedagodzy  radzą przyglądać się uważnie zabawom dzieci, by zobaczyć kierunek i pole ich głównych zainteresowań. Tam gdzieś na dnie duszy kryje się życiowe powołanie człowieka. Dziecko zachowuje jeszcze o nim  pamięć, ponieważ względnie krótki pobyt na ziemi jeszcze go nie zadeptał i nie zagłuszył do końca.

My także przez wspomnienie ulubionych zabaw możemy trafić na podświadome ślady swoich wyborów zawodowych. (Szkoda, jeśli bardzo się różnią od tego, co faktycznie robimy w dorosłym życiu…)

Tworzenie układanek powinno przebiegać w ciszy, w rytmie osobistych pomysłów i inspiracji. Niech toczy się spontanicznie, bez nacisków z zewnątrz, bez pytań i kontroli, w atmosferze bezpieczeństwa i skupienia.

W wyniku analogii między fizyczną stroną rzeczywistości, a jej odbiciem w psychice człowieka, można uzyskać w miarę szeroki wgląd w aktualną sytuację, którą chce się rozwiązać.

Sytuacja sprzyja również zachowaniu wierności sobie w momencie tworzenia własnego modelu świata. Odcięcie się od myśli i spekulacji, powrót do uroku dziecięcych zabaw, pobudzenie zmysłów przez piasek, figurki, kształty, barwy, substancje, zapachy, a przede wszystkim swoboda ruchu i kombinacji we własnym stylu i z uwzględnieniem elementów samodzielnie wybranych, ułatwiają dotarcie do decyzji.

Sprawy i ludzie reprezentowani przez przedmioty zajmują określone pozycje w konstrukcji i tworzą takie hierarchie, jakie istnieją w ukrytym świecie zainteresowanego. To, co upragnione zajmuje uprzywilejowaną, bo centralną pozycję w przestrzeni. To, co niechciane – przeciwnie – ulega wycofaniu, oddaleniu lub zasłonięciu przez inne przedmioty.

Sytuacja człowieka poszukującego przybiera nie tylko materialny wymiar, ale odkrywa też swój ukryty porządek oraz własną zasadę organizacyjną.

Stopniowo z chaosu rzeczy i przedmiotów, w grze przestrzeni i miejsc zajmowanych przez zabawki, wyłania się nowy logos, to znaczy indywidualny porządek życia.

Celem tego wywodu nie jest tylko upomnienie się o wartość „terapii w piaskownicy” czy zabawo-terapii. Zależy mi na podkreśleniu zalet poznawczych tej metody w procesie decyzyjnym. W zwykłym pokoju dziecięcym nie ma skrzynki z piaskownicą ani szerokiej bazy figurek przedstawiających aspekty Jungowskiej nieświadomości. Zazwyczaj można tam jednak znaleźć kawałek dywanu i pudła z klockami, piłkami, lalkami, pluszakami, rekwizytami oraz miniaturami faktycznych przedmiotów. Na półkach łatwo spotkać jakieś aniołki, kwiatki, książki, szkatułki, lampki, lusterka, kredki, zeszyty itp.. To wszystko może się przydać.

Ćwiczenie własne:

Pewnego wieczoru w przestrzeni typowego dziecięcego pokoju urządziłam sobie amatorską sesję z zabawkami, by odnaleźć rozwiązanie mojego problemu z pracą zawodową. Miałam wtedy kilka propozycji do wyboru. Nie umiałam się zdecydować. Pod nieobecność domowników zaczęłam się bawić rzeczami dzieci. Okazało się, że w tej zabawie „jest metoda”. Lalki, misie, klocki, aniołki jakoś zaczęły mi się układać bezwiednie w pewien porządek, a manipulowanie nimi dało mi radość i poczucie beztroski. Myśli nie przeszkadzały. Przez godzinę czy dwie tworzyłam ten swój niby model pracy, by potem z pewnego dystansu zacząć dostrzegać jego sens i kierunek decyzji, jakiej szukałam od pewnego czasu. [Zdjęcie obok tego wpisu pokazuje końcowy rezultat tej zabawy.]

W moim wyborze i kombinacji zabawek rozpoznałam, a nawet fizycznie odczułam, pragnienie powrotu do zawodu nauczycielki – który porzuciłam. Wróciła do mnie ponowna chęć uczenia (zabawki siedzą jak w klasie), dostarczanie młodzieży wiedzy, a także ożywienie własnej (globus) i działanie w duchu wspólnoty (wszyscy siedzą blisko siebie). Ujrzałam też swoją nadopiekuńczość (ścianki z klocków jak mur obronny, ręce wyciągnięte nad głowami), potrzebę metafizycznego podparcia (postać aniołka w centrum) i wstydliwe poczucie wyższości, zdradzone przez pionową postawę drewnianego manekina (kontrola i dominacja nad innymi). Nawet instynkty ustawiły mi się życzliwie (kot biały i uśmiechnięty). Wszystko w wyrazistych barwach i w radosnej aurze. Rzeczy ułożyły się w decyzję.

Materia nas otacza, z materii utkane jest nasze ciało, materia stanowi nasze środowisko życia i pracy, materia prowadzi z nami nieustanny dialog za pomocą informacji płynących do mózgu od wszystkich pięciu zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, smaku i zapachu.

Jak to możliwe, że pomijamy pomoc materii w tak ważnej chwili, jak podejmowanie decyzji – czasem rzutującej na długie lata?

Niniejszym głoszę więc pochwałę materii i składam jej pokorny hołd. Jestem jej wdzięczna za każdy sygnał pomocy i sugestii w chwili zamętu na życiowych zakrętach. Dziękuję jej za nieustającą obecność, i tę cichą, dyskretną, bezludną, i tę hałaśliwą jak alarm czy walka. Materia staje się naszym sprzymierzeńcem, kiedy podejmujemy z nią współpracę i mówi o nas prawdę. Czy chcemy ją usłyszeć?

2 myśli w temacie “POMOC MATERII W PODEJMOWANIU DECYZJI

  1. I ten tekst też pięknie mi dojaśnił dlaczego część afirmacji działa a część nie – a szczególnie mocno poruszyła mnie ta uwaga Junga że intuicja „czyta między wierszami” i potrafi rozpoznać sensy tam, gdzie zmysły i intelekt ich nie dostrzega. Jestem pewna że afirmacje które działają są odczytaniem intuicji, a te które nie działają są zaledwie wyrazem zmysłu i intelektu, które pominęły jakiś istotny element i taka afirmacja nie może wtedy być rzeczywiście drogą i rozwiązaniem. Dziękuję za teksty.

    Polubienie

    1. Joasiu, intuicja zawsze przekracza rozum i myślenie. Intuicja łączy nas bezpośrednio z obszarem duszy, dlatego jest najcudniejszym głosem doradczym w każdej, zawłaszcza powikłanej, sytuacji. Idąc za intuicją, masz najwięcej pewności sensownego rozwiązania. Polecam gorąco tego świętego doradcę!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s