ZAWSZE KILKA KROKÓW PRZED…

Podczas oglądania w telewizji filmu o papieżu Franciszku, wróciło do mnie zdanie, jakie wypowiedział w chwili uświadomienia sobie siły własnego powołania, że Bóg zawsze nas wyprzedza o kilka kroków. Należy tylko „złapać Boży trop” i pójść za nim bez obaw. Reszta zacznie się klarować w trakcie drogi.

Już dawno usłyszałam tę myśl, chociaż nie pamiętam ani okoliczności, ani własnej ówczesnej reakcji. Myśl jednak zapadła mi w pamięć na tyle mocno, by od razu zestroić się ze słowami młodego księdza, który w przyszłości miał zostać najwyższym kościelnym dostojnikiem.

I wraz z tą myślą ruszyły wspomnienia, gdy rzeczywiście coś czy ktoś pokazał mi szlak prowadzący w kolejne punkty życiowego  spełnienia.

Kiedyś było to mgliste przeczucie, bo dusza próbowała przygotować mnie na coś, czego nie rozumiałam. Tak było, gdy jako dziecko powtarzałam bezmyślnie łacińskie frazy w kościele, brzmiące jak dźwięki nut. No i po latach wróciło do mnie wrażenie muzyczności języka wraz z nauką zawodu romanisty.

Innym razem obcy człowiek zapytał o ulicę i dodał komentarz, który jakoś podziałał na mnie ostrzegająco. Miałam wtedy wahania mieszkaniowe i wyznanie turysty, że ciągle mylą mu się adresy, skłoniło mnie do rozważenia stabilizacji pobytu.

No i dzisiaj takimi samymi Bożymi śladami wyprzedzającymi moje pomysły są łapane „niby przypadkiem” refreny piosenki, widokówki z pewnych miejsc, telefon od zagranicznej przyjaciółki czy jakiś epizod książkowy, powracający o poranku… Zazwyczaj ich proroczy sens odsłania się dopiero z czasem.

Teraz bardzo chcę tych wskazanych śladów nie omijać beztrosko… I świadomie proszę Boga, by mi je pokazywał dokładniej, wyraźniej, wręcz namolnie. Mam dosyć błąkania i bezdomności.

Wiadomo, że w życiu wszystko się liczy, pomyłki okazują się zbawienne, podróże kształcą, a nieznane tereny ćwiczą w sztuce przetrwania.

Przyznaję jednak, że nawet nie wiem, kiedy to straciło dla mnie smak przygody. Może po prostu kosztowało więcej, niż sądziłam, a może odrabianie strat zabrało mi czas i energię przewidziane na inne sprawy?

Teoretycznie przyjmuję, że kombinacje wydarzeń rzadko zgadzają się z konspektem i lepiej nie mieć oczekiwań, jak radzą duchowi mistrzowie. W praktyce jednak czuję już dużą różnicę, gdy podążam tropem bliskim mi i przyjaznym, a tym drugim – obcym, bardziej czy mniej.

Jasnowidząca Wanga powiedziała, że każda decyzja wytycza określony układ i kolejność życiowych sytuacji, a zmiana decyzji wstrzymuje go lub burzy, żeby uwzględnić nowe okoliczności. Wybór innej drogi nie odbywa się „na niby”, lecz ma swoje konsekwencje, bo czasem oznacza spowolnienie, odwrócenie sytuacji, a czasem jej przyspieszenie albo korektę wyników. Każda decyzja wywiera określony wpływ na losy tego, kto ją podejmuje.

Łatwo to porównać z informacjami nawigacji drogowej. Tajemniczy głos z GPS kieruje naszą jazdą w podanym kierunku, ale kiedy zmieniamy trasę, oznajmia, że musi ją „przeliczyć”. Nieprzewidziany ruch pojazdu wymusza modyfikację drogi. I znowu zdarza się, że zmiana oddala cel podróży, a czasem go przybliża lub powoduje zboczenie z głównego traktu.

Gdy byłam młoda, wiraże powodowały radosną ekscytację, a niespodziewane „zwroty akcji” cieszyły jak w świecie filmu. Dzisiaj doświadczenie studzi atrakcyjność przygody, ostrzegając i przypominając, że niektóre zaskoczenia bywały mało zabawne i raczej bez fajerwerków.

Wolę więc teraz pilniej wypatrywać Bożych śladów na drodze, by uprzedzić własne, stawiane po omacku. I za Janem Chrzcicielem powtarzam, że chcę  „prostować drogę” Bogu i podążać w ślad za Nim zamiast zwiedzać kolejne bezdroża.

Czy to życiowe tchórzostwo, czy zmęczenie nieznanym, czy wyższy stan zawierzenia Opatrzności?

 

 

3 myśli w temacie “ZAWSZE KILKA KROKÓW PRZED…

  1. Dzięki Krysiu. Chyba za mało jestem namolna i za rzadko proszę o prowadzenie. Zapominam o tym…. W efekcie za często błądzę i płacę za wysoką cenę. A młodość minęła i nie ma się już tyle czasu na eksperymenty z życiem.

    Polubienie

    1. Jadziu, wierzę gorąco, że dopóki życie trwa, warto przetasować po raz kolejny karty losu, jakie mamy do rozegrania.
      Nawet jeden dzień przeżyty świadomie i w harmonii z planem własnej duszy ma sens i rzutuje na ten etap drogi, który jest nam jeszcze dany do przejścia. Wołaj o pomoc i siłę, wołaj i „bądź NAMOLNA” aż do ostatniego oddechu. Wołam razem z Tobą!

      Polubienie

      1. Masz rację droga Krysiu!! Trzeba pamiętać, że dopóki się żyje, można zmieniać – więcej lub mniej – swoje życie! Koniec z rezygnacją. Czas na determinację! Bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy, za wsparcie, za dodanie mi siły! Będę wołać 😀❤.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s