KŁOPOTY Z POMOCNOŚCIĄ

Ludzi duchowo aktywnych cechuje naturalna tendencja do współczucia i bezbronności serca. Odkrywają to szczególnie ostro w chwili, gdy stają przed decyzją pomocy lub działania w cudzym interesie.

W sposób dla siebie nieoczywisty, ale zwykle preferowany, życzą lepiej innym niż… sobie i podejmują wybory, które bardziej bronią dobra „bliźniego” niż własnego. W humanistycznej tradycji europejskiej taka postawa jest zalecana przez wielu filozofów i teologów.

Ja też myślałam podobnie przez większość życia i próbowałam działać w myśl owej wzniosłej ideologii. Tymczasem niedawno poznałam o wiele głębszą perspektywę postawy altruistycznej przyjmowanej często pochopnie czy na wyrost…

Nowa interpretacja „miłości bliźniego” bardziej niż do siebie samego (o co przecież wcale się nas nie prosi w tym przykazaniu) skupia się na trzech pułapkach, w które wpadają ludzie o sercach bez granic.

Opowiada o tym  Jeszua w przytaczanym już channelingu (→ Pamela Kribbe: Messages de Jeshua, Tłum. francuskie Christelle Schoettel, Wyd. Hélios, Villefloure, 2008, ss.133-148; przekład cytatów własny).

Każda z pułapek pomocności wynika z innego źródła wewnętrznej struktury człowieka: 1) intelektu, 2) emocji, 3) woli.

1) Pułapka intelektu (wartościowania)

Inteligencja człowieka reaguje na codzienność świata jako na ciągłą walkę między dobrem i złem, jasnością i mrokiem. Stany pośrednie nie cieszą się zaufaniem, bo zgodnie z doświadczeniem przewidujemy przechylenie się wahadła ku jednemu z dwóch biegunów. Żyjemy wszak w krainie dwoistości.

Wydaje się nam, że wiemy, co jest dobre, a co złe; co jest zyskiem, a co stratą; co krzywdą, a co nagrodą, i opowiadamy się bezrefleksyjnie po stronie ogólnie definiowanego „dobra”. Tymczasem dwubiegunowość aspektów życia bywa zawodna, bo niewielu  ma prawdziwy wgląd w przyczyny i skutki sytuacji poddanej osądowi.

Decyzje wybrane bez wystarczających informacji mogą więc być żałosne czy wręcz szkodliwe w skutkach. Przedwczesna pomoc może kogoś pozbawić inicjatywności, podważyć zaradność, odebrać własne pomysły, utrwalić roszczeniowość, a najkrócej mówiąc – spowolnić lub zablokować ruch ku samostanowieniu i rozwoju własnej dorosłości.

Zatem radzi się naszej inteligencji więcej pokory i przekraczanie każdej formy osądowości na rzecz twierdzenia Sokratesa, że wiemy, iż nic nie wiemy, a w każdym razie za mało, by ferować wyroki. Pozwólmy przemówić intuicji, która wyraża sugestię mądrej ludzkiej duszy, bowiem tylko wtedy mamy szansę uniknąć bezmyślności i rozczarowania.

2) Pułapka emocji (fałszywej identyfikacji)

Uczuciowość człowieka, który instynktownie spieszy z pomocą osobom postrzeganym jako potrzebujące, oznacza wysoki pobór jego energii życia. Kiedy ten wydatek okazuje się za duży, nasza witalność wysyła ostrzeżenie o przekroczeniu granic pomocności, ponieważ ciało doznaje obniżenia nastroju, przemęczenia, poczucia pustki lub frustracji.

Jeśli kontakty z daną osobą powodują rzeczywiście wyraźny spadek życiowej formy, oznacza to niezrównoważoną wymianę między dawcą i biorcą. Ofiarując zbyt dużo, pustoszymy i osłabiamy własny potencjał energetyczny, a drugą osobę obarczamy za dużym kredytem wdzięczności. Co gorsza uzależniamy od niej własne samopoczucie, co łatwo prowadzi do wzajemnego obwiniania. Żadna z dwóch stron nie czuje się wolna w klatce przymusu.

„Uszczęśliwianie” kogoś kosztem siebie wynika nieraz z zaniżonej samooceny, idealizmu i utopijnego pragnienia, by świat był lepszy niż go widzimy. Uznajemy, na przykład, że my sami otrzymaliśmy za dużo dobrego względem ludzi w gorszej sytuacji, więc koniecznie chcemy zrównać  się z nimi przez podzielenie własnym dobytkiem. Niedoskonałość świata próbujemy zaś leczyć przez naprawienie chociaż jakiegoś jego fragmentu.

Nie do nas jednak należy sąd nad rzeczywistością, bo brak nam klucza do ludzkich przeznaczeń. Utożsamianie się z osobami, które uważamy za nieszczęśliwe i poszkodowane, bywa mylące i nieuprawnione. Bez znajomości ich misji i celów życiowych nie mamy żadnych podstaw, by stawiać siebie na ich miejscu.

Z kolei odtrącając część własnego dobra, obrażamy jego dawców, czyli własną pracę, troskę rodziny, łaskawy los czy wreszcie Boga. I znowu powierzchowna osądowość deformuje obraz życia i popycha do nierozważnych czynów.

W dodatku może ten ktoś, kogo tak bardzo chcemy wyręczyć w jego trudzie i bólu, wedle losu musi się z nimi zmierzyć? Może powinien to uczynić, by odzyskać szacunek do siebie, spłacić jakieś długi, nauczyć się godności czy innych cech? Wówczas nasza pomoc obraca się przeciw niemu, odraczając konieczne lekcje życia.

Trudno o większe rozminięcie się intencji i rezultatów, gdy w nadziei wspierania kogoś, w praktyce mu przeszkadzamy, komplikujemy decyzje i opóźniamy przebudzenie.

3) Pułapka woli (przedwczesnych oczekiwań)

Osoby zaangażowane w pomoc innym mają z reguły pewną wizję efektów swoich działań, a – co gorsza – przywiązują się do wyobrażeń postaw i reakcji osób „zaopiekowanych”. Gdy wyniki odbiegają od oczekiwań, często u „pomocników” budzi się gniew oraz potrzeba kontroli dla „wyprostowania” niefortunnych zachowań.

Tymczasem nigdy się nie da przewidzieć do końca skutków działań, nawet najszlachetniejszych, podobnie, jak nie sposób zaprogramować ludzi na pamięć i  życzliwość. Mogą nie doceniać swoich „dobroczyńców”, a nawet ich krytykować, szkalować czy odrzucać. Nikt przecież nie lubi zależności, a zazdrość dodatkowo zatruwa stosunki między dawcą (który ma) i biorcą (który nie ma).

Wiadomo ponadto, że sprawy świata mają charakter procesualny, czyli uwarunkowany czasem i okolicznościami. Wiele zmian przebiega wolniej niż się chce i planuje, a także trudniej niż się wydawało, ponadto sporo z nich skręca na boki, sypie się czy marnuje. Żadna kontrola temu jednak nie zapobiegnie.

Działanie z poziomu woli nie przekłada się automatycznie na radosne owocowanie. W tej sprawie znowu zalecana jest powściągliwość. Stanowczość i determinacja dawcy może zastraszyć, poniżyć lub zniechęcić biorcę, co w żadnym razie nie buduje mostów.

Rada w celu unikania pułapek pomocności:

Dobrze jest pamiętać, że wszelka współpraca z drugim człowiekiem powinna wznosić się ponad polaryzację i wartościowanie (pułapka inteligencji), przestrzegać równowagi energii i szacunku dla odrębności losów (pułapka emocji) oraz zawiesić oczekiwania i pokusę kontroli efektów (pułapka woli).

Jeszua twierdzi:

„Wyrazem miłości jest rozluźnianie cugli […] Chodzi o wyzbycie się nadmiernego roztrząsania wartości, nadmiernej identyfikacji uczuciowej i nadmiernego kierowania się własną wolą.” (s.146)

Mistrz wie, że dając mniej z siebie, wyzwala więcej u tych, do których kieruje swoją pomoc.

Na duchowych ścieżkach rozwaga jest w cenie, a współczucie powinno wynikać z wiary w jednakowy status dawców i biorców. Z punktu widzenia duchowego, wszyscy mamy te same prawa i jesteśmy objęci tą samą Miłością wspólnego Boga. Amen!

 

3 myśli w temacie “KŁOPOTY Z POMOCNOŚCIĄ

  1. Krysiu – kolejny bardzo ważny tekst zwracający uwagę na to aby pomagać z umiarem , a brak umiaru to na dłuższą metę kłopoty zarówno dla tego który podnosi , i tego który jest podnoszony. Dziękuje za tak wyczerpujący wpis. Praktycznie nic dodać , nic ująć.

    Polubienie

    1. Dziękuję Ci, Asiu, za poparcie mojego stanowiska.
      Działania pomocowe to zjawisko wciąż pełne niejasności, bo płynne są granice między ludzkimi słowami, myślami, potrzebami i oczekiwaniami.
      Ważne jest dla mnie podkreślenie, że pomoc ma sens, gdy pozwala człowiekowi dorastać i przekraczać kryzysy, a nie pomniejszać własne możliwości i pogarszać samoocenę.
      Nieraz jeden ciepły gest wystarczy, by wróciła siła, a nieraz nie pomagają nawet tony działań, bo człowiek sobie myśli, ze nie warto samemu brać się do pracy, gdy inni mogą zrobić ją lepiej i szybciej.
      Trzeba uważać na zachowania obłudne, „grę w słabość” i zwyczajne cwaniactwo.
      Pomaganie bywa sztuką.

      Polubienie

      1. Wiesz Krysiu , mi się kiedyś spodobało takie porównanie pomagania do wspinaczki na szlaku górskim. Że jak ktoś skręci lub złamie nogę to oczywiście pomagamy, ale nie dźwigamy jednak swojego i cudzego plecaka, tylko dlatego że ktoś marudzi. I tak samo w życiu . Pomagać w sytuacjach szczególnych , pomóc podnieść głaz jeżeli przygniecie i rozróżniać czy to rzeczywiście głaz czy normalny plecak. pozdrawiam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s