KAŻDY MA SWOJE HIMALAJE

Odmienność i różnorodność ludzi wyraża się we wszystkich sferach życia, działania i reakcji. Mimo tej społecznej oczywistości nie sposób uniknąć wrażenia, że wszyscy jesteśmy postrzegani i oceniani ciągle według kryterium jednolitości.

Normy, które są nam narzucane we wszelkich zorganizowanych środowiskach – poczynając od tak fundamentalnych, jak szkoły czy miejsca pracy – wynikają ze statystycznych uśrednionych obliczeń.

W konsekwencji oznacza to, że cele i terminy realizacji naszych zadań mają ściśle wytyczone ramy. Od naszego miejsca zajętego w zakreślonych granicach i pośród innych wykonawców zależą opinie zwierzchników i zarządców na nasz temat.

Światowi szefowie łatwo podejmują decyzję względem tych, którzy deformują punkty graniczne, wyprzedzając innych uczestników albo przeciwnie, pozostając za nimi daleko w tyle.

Osoby przodujące w działaniach mają pozornie korzystniejszą sytuację, ponieważ mogą być wyróżniane, nagradzane i awansowane. Niestety, z drugiej strony (bo, jak wiadomo, wszystko ma swój cień) mogą też być poddane większej presji i nadmiernej eksploatacji oraz zmuszane do ciągłego podnoszenia wydajności. Wówczas radość z przodowania niezauważalnie, lecz coraz dotkliwiej przeradza się w poczucie wyzysku, stany gniewu, goryczy i długotrwałe przemęczenie.

W rezultacie u tych społecznych prymusów może pojawić się nowa decyzja, by odrzucić postawę nieprzeciętności i zrezygnować z nazbyt kosztownych sukcesów. Z tak fałszywej perspektywy widać więc, dlaczego wielu ludziom zdolnym opłaca się przeciętność, która nie zwraca niczyjej uwagi, nie budzi zazdrości i zapewnia spokojne przetrwanie.

Czy to jednak powinno tłumaczyć konformizm osób obdarowanych szczególnym potencjałem i zdolnościami? Czy nie szkoda zmarnowanych szans i stłumionych talentów? Przecież to im świat zawdzięcza piękno, wiedzę, technologie i całą masę cudowności. Dobrze by było, by pozostali naszymi darczyńcami.

Jednostki postrzegane jako mało wydajne, obniżające lub spowalniające pracę znajdują się w całkiem przeciwnej sytuacji, bo bez przerwy doznają krytyki, poganiania, drwiny i piętnowania w bolesnym stylu. Gdy brakuje pozytywnej zmiany ich sprawności mimo zaleceń lub nagan, grozi im ryzyko wykluczenia z danego obszaru zadań, obniżenie pozycji czy zmniejszenie dochodów, a nawet wykluczenie. Ma to bardzo szkodliwy wpływ na samoocenę osoby, która na tle innych czuje się „nieudacznikiem” i kimś bezwartościowym. Na dłuższą metę skutkuje to unikaniem wyzwań, ucieczką od ponawiania prób polepszenia sytuacji, a już w skrajnych wypadkach kończy się apatią i rezygnacją z pomyślnego życia.

Jakże inaczej widzą ludzką wartość Istoty Święte, wystrzegające się wszelkich osądów i świadome odmienności naszych losów.

Oto odnośna informacja, którą przytacza pani pastor Sarah Young w swym bardzo współczesnym świadectwie ze spotkań z Jezusem (→ Jezus mówi do ciebie. Przeł. Lucyna Wierzbowska. Wyd. Esprit, Kraków, 2004):

„Każde z Moich dzieci jest unikalnym połączeniem charakteru, talentów i życiowych doświadczeń. Coś, co dla jednego jest małym krokiem, dla drugiego może być wielkim wyczynem, i na odwrót. Tylko Ja wiem, jak łatwy lub trudny jest dany etap podróży.

Nie próbuj imponować innym, zachowując się tak, jakby twoje wielkie kroki były czymś nieznaczącym. I nie osądzaj, gdy widzisz, jak ktoś waha się i drży ze strachu, zanim zrobi coś, co dla ciebie byłoby proste.” [s.278, 25 września]

Każdy ma własną drogę do życiowego celu i swoje tempo jej realizacji. Nie do nas należy poganianie albo hamowanie cudzego rozwoju.

W końcu kto zdecydował, że Himalaje są ważniejsze czy ładniejsze od Alp albo Tatr?

Kto każe ścigać się z kimkolwiek, jeśli w istocie rzeczy liczy się nie tempo, ale droga jako taka, bo tyle się na niej dzieje, tyle pokazuje i tak wiele uczy. Pozwala też spotkać rozmaitych towarzyszy podróży.

A kres drogi? Nadejdzie – prędzej czy później. To jednak tylko chwila i w dodatku bez gwarancji szczęśliwego zakończenia. Kto wie, czy nie stanie się rozczarowaniem?

Jak mówi Agnieszka Osiecka w piosence Skaldów: Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s