RZEKOME ’’DROBIAZGI”

Jeden z bohaterów hinduskiej epopei pt.: Mahabharata, prawy i mądry Judhisztira, w odpowiedzi na pytanie, co go najbardziej w świecie zadziwia, odpowiada bez wahania, że zdumieniem napawa go fakt: „iż ludzie żyją tak, jakby śmierci nie było”. Odpowiedź zostaje uznana za właściwą i bohater może kontynuować swoją misję.

Europejscy mędrcy myślą podobnie, skoro radzą żyć tak, „jakby każdy dzień był ostatnim”, a w niektórych zakonach nakazują powtarzać mnichom: memento mori („Pamiętaj o śmierci!”). Ostatnio nawet Stanisław Soyka w lekkim tangu nie waha się przypomnieć tej zasady, jakkolwiek w formie przekornej: memento vitae („Pamiętaj o życiu!”).

W Biblii Jezus ujmuje ten rodzaj odpowiedzialności jednym słowem: « Czuwajcie! »

Wezwanie do świadomości w życiu płynie więc od zarania dziejów, z różnych stron i źródeł, a mimo to nadal okazuje się teorią dla wielu ludzi, także tych zajmujących wysokie pozycje społeczne. Dlatego i mnie nieraz nachodzi pragnienie, by wołać raz jeszcze do siebie i do innych:

  • Niech nasze myśli są uważne, gdy tworzą treści, sądy i zamiary!
  • Niech nasze słowa świadomie panują nad tym, co i jak wyrażają!
  • Niech nasze działania i uczynki nie tracą czujności względem efektów!

Odpowiedzialność dotyczy jednocześnie sfery myśli, mowy i uczynków, ponieważ każdy z tych obszarów wytwarza własną energię, która płynie na zewnątrz i przyciąga wywołane skutki. Znamy wszyscy zasadę domina czy efekt kuli śniegowej.

Żaden „drobiazg” nie jest bez znaczenia, gdy został puszczony w ruch życia.

Można oczywiście dokonywać zmian czy poprawek na poszczególnych piętrach, ale ze świadomością wcześniej podjętych kroków. Nie ma bycia „od święta” i „na co dzień”. Nie ma nieważnych sytuacji. Energia raz uruchomiona materializuje się z czasem, ale forma tej materializacji jest funkcją siły, która ją zapoczątkowała.

Jakość energii sprawczej decyduje o jakości zmaterializowanej formy.

Zależność jest oczywista: Jakie nasienie, taki owoc.

Ileż to razy słyszałam, że jakiś tam niezapłacony bilet w tramwaju, drobna pomyłka przy rozliczeniu, zabranie komuś pamiątki bez wartości, schowanie ukradkiem czekolady czy jogurtu w markecie, minięcie się z prawdą, zlekceważenie obietnicy, drwina z kolegi na przyjęciu – to „głupstwa, którymi nie warto sobie głowy zaprzątać”. Istnieją przecież sprawy błahe i ważne. Czy na pewno?

Wszelkie „głupstwa” mogą się niebezpiecznie mnożyć i wchodzić w nawyk. Księgowi dobrze wiedzą, że w bilansie firmy liczy się każda pozycja. Jak więc można myśleć, że w bilansie życia jest inaczej?

Bóg chyba nie rozlicza ludzi z drobiazgów, lecz czyni to ich dusza, ich sumienie, które czuje się okropnie, gdy właściciel żyje ze szkodą dla innych istot (nie tylko ludzkich).

W świetle prawdy drobne uchybienia sumują się z czasem do wartości bardzo wysokich. Dla podświadomości stanowi to impuls do samokarania lub szukania zadośćuczynienia przez wartość adekwatną. I nagle, w środku dnia, bez widocznej przyczyny i bez ostrzeżenia, na osobę, co „nie przejmuje się drobiazgami”, spadają niby przypadkiem kłopoty, nieszczęścia, choroby, straty czy inne formy rekompensaty za odkładające się czy wyparte szkody. Sami zainteresowani wydają się zdumieni, ba! oburzeni na „niesprawiedliwy” los, nie dopuszczając ani na moment myśli, że wyprodukowali sobie truciznę na własne życzenie.

Nie ma lepszej polisy ubezpieczeniowej niż przyzwoite życie – nie tylko w sferze zewnętrznej, wizerunkowej, lecz  szczególnie w ukrytym ośrodku myśli, sądów i intencji. Tam rodzi się i działa nasza prawda.

Wszelkie szkoły moralności, wszystkie religie i systemy wierzeń podkreślają znaczenie odpowiedzialności i nie czynienia innym tego, „co nam niemiłe”. Cywilne kodeksy prawne posiadają jednak zgrabną formułę obniżenia kary lub jej skasowania z powodu czynów „o niskiej szkodliwości społecznej”. Nasza dusza nie zwykła podzielać tolerancji prawników i nie używa taryfy ulgowej. Potrzebuje wyznania win, aktu żalu, zadośćuczynienia i odpuszczenia zła wraz z postanowieniem poprawy. Czasami oznacza to wyznanie prawdy osobie poszkodowanej i uzyskanie od niej wybaczenia. Nie wszystko wszakże daje się załatwić w tak polubowny i dyskretny sposób. Może zabraknąć czasu lub dogodnej sytuacji, a ludzie przez nas pokrzywdzeni  mogą być już nieobecni lub nieosiągalni…

Co wtedy można zrobić?

W każdym wątpliwym moralnie wypadku dopiero świadome uznanie przez człowieka własnej odpowiedzialności za myśli, słowa i czyny, przywraca życiu równowagę.

Mamy prawo błądzić, mylić się, nie wiedzieć, działać beztrosko – tak, to wszystko jest elementem drogi, dorastania, edukacji i rozwoju, lecz pod warunkiem, że jako dorośli ludzie przyjmujemy odpowiedzialność za swoje niedopatrzenia i długi, a także staramy się czuwać nad światem własnego umysłu i serca.

Każdy moment podejmowania decyzji przypomina sytuację podróżnego na rozstaju dróg. Dobrze jest zaufać wtedy najpierw i głównie sumieniu, bo, jak uczy doświadczenie wielu ludzi, kiedy umyka możliwość wyboru, „z każdym stawianym krokiem coraz trudniej dopuścić do siebie myśl, iż wkroczyło się na złą drogę, wyznać, że nastąpiła pomyłka, często tylko dlatego, że trzeba by było powrócić do punktu wyjścia i że począwszy od swojego pierwszego błędu, zmarnowało się swój czas i energię. […] Im dłużej dokonujemy złych wyborów, tym bardziej twardnieją nasze serca; im częściej dokonujemy dobrych wyborów, tym bardziej łagodnieją nasze serca lub – innymi słowy – budzą się do życia.” Mówi o tym specjalista od kochania, to znaczy Erich Fromm (→ Serce człowieka. Z jęz. angielskiego przeł.Robert Saciuk. Wyd. Naukowe PWN, Warszawa- Wrocałw 2000, s.134-138)

Najgorsze, co możemy sobie zrobić, to zbagatelizować nieuczciwe „drobiazgi” z nadzieją ich „przedawnienia” lub „niskiej szkodliwości społecznej”. Prędzej czy później przychodzi bowiem faktura do zapłaty i to w postaci nieoczekiwanej, w dodatku może się zdarzyć, że na wyrównanie strat jest już za późno.

„Drobiazgi” to pojęcie bardzo względne i lepiej nie traktować ich ulgowo.

2 myśli w temacie “RZEKOME ’’DROBIAZGI”

    1. Hej, Gefionie,
      Cieszę się, że pewne informacje na blogu wydają Ci się „ciekawe”.
      Piszę właśnie po to, by się dzielić tym, co mnie interesuje i pomaga na co dzień porządkować sposób widzenia i odczuwania świata.
      Pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s