ZACHWYT

Takie chwile zna niemal każdy z nas: nagłe olśnienie błyskiem światła na szybie, kolorowym ptakiem, rozkwitłą konwalią czy szczeniakiem biegającym za kawałkiem patyka… Celowo wspominam banalne obrazki uchwytne na co dzień, mimo czy w trakcie zabieganych godzin pracy i obowiązków.

Zachwyt! Czym jest, jeśli nie dotknięciem duszy przez źródło życia?…

Przypominam sobie pewne opowiadanie Gustawa Flauberta, pt. Czyste serce, o sile zachwytu, odczuwanym wbrew okolicznościom. Uboga i przez los doświadczona służąca – która jak na ironię nazywa się Felicité (co po francusku oznacza „szczęście”) – traci po kolei wszystko, co kochała: rodziców, narzeczonego, siostrzeńca, wychowaną przez siebie „jaśnie panienkę”, a w końcu samą chlebodawczynię i własne miejsce w podupadłym domostwie. Kiedy wydaje się, że już nic dobrego nie czeka spracowanej staruszki, na ratunek przychodzi jej tropikalna, kolorowa papuga Loulou, oddana służącej przez panią domu, obojętną na wdzięk zwierząt. Nieoczekiwanie dla samej siebie samotna kobiecina spędza ostatnie lata w radości dzięki obcowaniu z niezwykłym ptakiem. Uczy go mówić, karmi, dogląda, obserwuje i kocha coraz mocniej. Pewnego dnia w kościelnym wizerunku gołębicy przedstawiającej Ducha św. odnajduje ona cechy Loulou. Dochodzi więc do wniosku, że na trzecią Osobę Boga bardziej nadaje się papuga niż gołębica i w jej nieco zamglonej wiekiem wyobraźni Loulou zaczyna zajmować miejsce należne św. Duchowi. Rozmawia ze swym ptakiem, kontempluje go, modli do niego, a gdy ten umiera, każe go wypchać, by nadal darzyć najczulszą miłością i adoracją. Nic więc dziwnego, że w agonalnej wizji to wielka barwna papuga przenosi ją w zaświaty jako Najświętsza Istota Boża pełna miłości.

Historyjka zabawna? Tak, ale też szczerze wzruszająca i symboliczna.

Nieważne, kto lub co wywołuje w człowieku zachwyt.

Ważne, że on się zdarza, poruszając serca i wyzwalając najsubtelniejsze odczucia. Przez zachwyt zmienia się ludzka natura, tworząc aurę odświętności świata, który na co dzień wydaje się tak dokuczliwie pospolity, o ile nie odpychający.

Zachwyt ma coś z błyskawicy, bo działa promieniem, ruchem i impulsem.

Nagle coś albo ktoś przykuwa uwagę i porywa… Na moment światło pada na pozorny drobiazg, skromny, dyskretny, a jakoś zdumiewający. Uwaga zostaje pochwycona i poddaje się czarowi, by wracać do niego w chwili smutku, wątpliwości czy zgorzknienia.

Nie ma znaczenia, czy zachwyt wyzwala sztuka, natura, inny człowiek czy jakikolwiek element rzeczywistości.

Niech się tylko zdarza, niech się dzieje to mgnieniowe muśnięcie piękna!

Jeśli serce jest zdolne do zachwytu, to żyje naprawdę!

Jeśli jakiś obiekt powoduje zachwyt, jest błogosławiony!

Gdybyśmy codziennie pozachwycali się choć przez krótki moment, zrozumielibyśmy doskonale, co znaczy być dzieckiem w rajskim ogrodzie istnienia…

2 myśli w temacie “ZACHWYT

    1. Ja też dziękuję za zainteresowanie i pomyślne odczucia.
      Pozdrawiam z serca i życzę wiele okazji do „zachwytu” nam i wszystkim innym.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s