RADOŚĆ

Przyznaję, że radość nie jest moją specjalnością emocjonalną, bo znacznie bliżej mi do rodziny „smutasów” niż ludzi wesołych. Po latach pracy nad sobą rozumiem lepiej powody nierównowagi w uczuciach i dlatego mam wielką ochotę, by właśnie na radości skupić dzisiejsze rozmyślania.

Już w Starym Testamencie jesteśmy gorąco zapraszani do wyrażania radości na cześć Boga:

„Pójdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
Wznośmy okrzyki radosne skale zbawienia naszego!
Wykrzykujmy Mu radośnie w pieniach.
Gdyż wielkim Bogiem jest Pan
I Królem wielkim nad wszystkich bogów!” (→ Psalm 95)

Taka radość dziękczynna skierowana jest jednak przez wyznawców do Stwórcy i wcale nie musi obejmować także faktycznych uczuć, jakie istnieją w ich osobistym życiu.

Radość jako doświadczenie własnej emocji pozytywnej zostaje przedstawiona w szczegółowy sposób w cytowanym już cyklu Neale’a Donalda Walscha (→ Przyjaźń z Bogiem. Przeł. Sławomir Studniarz, Wyd. „Limbus”, Bydgoszcz, 2000; rozdz.13, s.279-283; wytłuszczenie oryginalne). W tej Bożej wersji radość człowieka staje się wręcz ekwiwalentem jego duszy:

„Radość to dusza.

Dusza jest tym, co nazywacie radością. To czysta radość. Nieustająca. Nieskażona, nieograniczona, nieskrępowana radość. Taka jest natura duszy. Uśmiech to okno na twoją duszę. Śmiech otwiera do niej drzwi. […]

Uczucia są mową duszy. Będą się odkładać w sercu, jeśli umysł jest zamknięty.

[…] Ilekroć wolne i nieograniczone wyrażanie życia i miłości – czyli doświadczanie jedności ze wszystkimi rzeczami i istotami – jest hamowane przez okoliczności czy warunki, wówczas dusza, która jest samą radością, nie wyraża siebie w pełni. Radość nie wyrażona w pełni to uczucie, które wy nazywacie smutkiem.”

Autor Rozmów z Bogiem dodaje w tym miejscu własny komentarz, by podkreślić wspólnotę stanów uznawanych za opozycyjne:

Radość i smutek to po prostu dwie nazwy. To słowa, z pomocą których opisujemy różne poziomy tej samej energii”.

Oznacza to, nie mniej nie więcej, iż smutek tworzy się przez blokowanie i zagłuszanie własnych dobrych uczuć oraz szczęśliwych stanów psychicznych, których urzeczywistnienie stanowi źródło radości. Teraz łatwiej nam zrozumieć, dlaczego właśnie smutek góruje u tak wielkiej liczby mieszkańców Ziemi.

Dla tzw. „dobra publicznego” czy „świętego spokoju” jesteśmy z zewnątrz zmuszani do częstego ukrywania, wypierania i maskowania prawdy własnej duszy, czyli ośrodka napędowego istnienia i działania. Z tej racji nie tylko nie rozwijamy całego potencjału osobowego, ale na domiar złego uderzamy w jego główne części składowe, to znaczy w siłę witalną, wiarę, nadzieję, zdolność kochania, altruizm, optymizm, a w ostatecznym rozrachunku w wolę życia. W takiej sytuacji ludzkie zdrowie i samopoczucie czynią się podatne na różnego typu zaburzenia i szkody, a całe grupy społeczne żyją w skłóceniu ze sobą i z innymi. Wiadomo doskonale i powszechnie, jak bardzo deformuje to obraz świata, w którym trzeba funkcjonować na co dzień.

Jak radość podnosi i wzmacnia energię indywidualną oraz zbiorową, tak smutek, zwłaszcza chroniczny, gasi ją, dławi i ogranicza na poważną skalę.

Wystarczy wyobrazić sobie ruch suwaka na prowadnicy między jednym a drugim biegunem w zamkniętym pojemniku energii. Jeśli z jednej strony dokonuje się wyraźny przypływ zawartości, to z drugiej dokonuje się odpowiedni do niego ubytek. Więcej radości oznacza więc mniej smutku i odwrotnie.

Bez rozpoznania i wyrażenia tego wszystkiego, czego chcą nasze serca, pozbawiamy siebie i radości i mocy sprawczej, odcinając się też od szczęścia i wielu cudownych, życiodajnych wartości.

Dla uchronienia ludzi od popadania w rozpacz i bezsilność Bóg daje Walschowi konkretną radę, by próbować stopniowo i coraz bardziej świadomie wyrównywać w świecie brak radości. Ta rada ma zasięg tyleż jednostkowy, co oczywiście zbiorowy:

„Pomóż innym poczuć radość!
Wydobądź radość ukrytą w innych, a wydobędziesz radość ukrytą w sobie!”

W następnym części rozdziału wymienione są Boże metody do budzenia w ludziach radości. Znamy je świetnie wszyscy i nieraz stosujemy instynktownie lub przyjmujemy w dobrej wierze. W kwestii radości chodzi jednak o ich używanie świadome, regularne i z jasną intencją.

Wśród impulsów do radości znajdują się: uśmiech, komplement, życzliwe spojrzenie, sport, książka, ruch, muzyka, piosenka, taniec, malowanie, lepienie z gliny, rymowanie, pisanie, uściśnięcie ręki, pocałunek, seks (jeśli obie strony chcą), spotkanie umysłów, rozmowa, obcowanie dusz, wspólna praca nad dziełem dobrym, ładnym czy pożytecznym, wyjawienie prawdy, okazanie sympatii, zakończenie waśni, uśmierzenie sądu, wysłuchanie, odpuszczenie i wybaczenie, gotowość do ofiarowania i zgoda na przyjmowanie.

Zresztą, jak twierdzi święty Głos: „Powiadam ci, istnieje tysiąc sposobów na wzbudzenie radości w sercu drugiego. Nie – po tysiąckroć tysiąc. A w chwili, kiedy postanowisz to uczynić, będziesz wiedział jak.”

Radość nie jest towarem ani trudem, nie trzeba jej kupować, zarabiać na nią czy wypracowywać wysiłkiem. Wystarczy chcieć ją wyrazić dostępnymi środkami – fizycznie, mentalnie, słownie albo duchowo.

Kiedy jednak męczy nas smutek i najciemniejsza noc zduszonego serca, usiądźmy gdzieś na uboczu, by szczerze się zapytać, co znowu zostało przez nas pogrzebane, uśpione albo wymazane, żeby nikogo nie drażnić i nie budzić niepotrzebnych marzeń. A potem napiszmy na kartce, wyśpiewajmy, wypłaczmy, narysujmy lub wypowiedzmy na głos te podeptane cząstki siebie, by uczcić ich obecność, nieraz kłopotliwą. Wyrażenie własnych emocji, nawet bardzo dyskretne czy dziwaczne, ma głęboki sens, bo oddaje im symboliczny szacunek oraz nawiązuje z nimi więź. Wówczas brak realizacji pragnień może mniej doskwierać, a rezygnację ukoi współczująca świadomość.

W miarę możliwości budźmy jednak radość jak najczęściej i w każdej dostępnej formie we wszystkich, których chcemy choć trochę podnieść na duchu – ze sobą włącznie!

Krople drążą kamień, więc i nasze drobne gesty w służbie radości posłużą większej sprawie i kawałek po kawałku przeistoczą twardość w miękkość, a zimno w ciepło. Przy okazji pomogą także nam samym, bo dając innym, obdarowujemy równocześnie siebie! Wszyscy więc wygrywamy!

2 myśli w temacie “RADOŚĆ

  1. Krysiu – dziękuje za ten tekst o radości jako śpiewie naszej duszy , i braku radości jako zakneblowania naszej duszy. Brak radości będę traktować jako sygnał, że coś ważnego gaszę w swoim sercu. Dziękuje że niestrudzenie dzielisz się swoimi przemyśleniami.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s