ŻAL A POCZUCIE WINY

Niemal od urodzenia jest nam zarzucana jakaś wina…
Rodzice, rodzeństwo, nauczyciele, kaznodzieje, koledzy, szefowie, przyjaciele, partnerzy w pracy i w miłości, sprzedawcy, lekarze wytykają każdy moment niewiedzy lub zwykłej pomyłki.

Napiętnowanie niewłaściwego czynu łatwo staje się powodem do skarcenia i – co następuje niemal automatyczne – „wbiciem” w poczucie winy. Skutkuje też groźbą większej czy mniejszej kary. Kiedy świat jej nie wymierza, bo nie zauważył lub zbagatelizował niedopatrzenia, zadajemy ją sobie sami, najczęściej podświadomie; ot, jakaś stłuczka, zgubienie kluczy, otarcie kolana, mandat, kłótnia w domu albo w pracy itp.

I nie bardzo umiemy sobie wówczas przypomnieć, że przecież nie da się przeżyć bez popełniania błędów i prób znalezienia lepszych opcji w realizacji zadań i obowiązków.

Starożytna mądrość, twierdząca, iż „błądzenie jest rzeczą ludzką” też nie usuwa niepokoju i moralnej drzazgi. Niegodny czyn budzi w nas wstyd i zażenowanie oraz zwątpienie i spadek samooceny.

O ile uczniom daje się czas i możliwość do powtórzenia materiału i poprawienia stopnia, a sportowcom funduje się dodatkowe treningi do podniesienia sprawności, o tyle zdobywanie biegłości życia przez osobniki dorosłe nie dzieje się już na tak dogodnych warunkach. Zakłada się teoretycznie, że oni powinni dawać „dobry przykład” i wiedzieć, jak sobie radzić w rozmaitych okolicznościach. Na tym przecież polega dorosłość i dlatego za jej wykroczenia należy się co najmniej pouczenie i odwołanie do sumienia. Gorsze sankcje to nagana, kolegium czy rozprawa sądowa.

System „zbrodni i kary” ma zapewnić społeczeństwu funkcjonalną organizację, nad którą pieczę w skali państwowej sprawują policjanci i prawnicy, a w skali prywatnej każdy, kto posiada kontrolę nad jednostką ludzką.

Neale Donald Walsch (→ Przyjaźń z Bogiem. Przeł. Sławomir Studniarz, Wyd. Limbus, Bydgoszcz, 2000, s. 99-108; wytłuszczenia własne) zgodnie z Bożą sugestią twierdzi jednak, iż należy podkreślić kardynalną różnicę między żalem a poczuciem winy:

”Z żalu może płynąć nauka, podczas gdy wina tylko wyniszcza.”

W myśl tej nowej koncepcji człowieka, żal oznacza, że jest nam przykro i smutno, ponieważ w danym momencie nie potrafiliśmy postąpić inaczej niż postąpiliśmy. Stało się tak nie ze złej woli, lecz z niewiedzy, bezradności, niezdolności przewidywania czy innych ograniczeń.

Natomiast poczucie winy przebiega inaczej, bo zawraca nas do momentu bolesnego zdarzenia i konfrontuje ze szkodami, ofiarami i krzywdą. Naganny uczynek już się wprawdzie dokonał, ale w sumieniu ciągle żyje w formie poczucia winy, zmieniając nas w swego niewolnika. Niezależnie od upływu lat i starań naprawczych wciąż czujemy się winni.

Czynów rzeczywiście nie da się unieważnić. One zaistniały i mają moc faktów. Jedynie wybaczenie sobie i prośba o cudze wybaczenie może złagodzić straty i ból. Nieraz konieczna jest ponadto kara, pokuta i zadośćuczynienie, by szkodliwe działanie zostało nam darowane i uległo wymazaniu – w aktach prawnych i w ludzkiej pamięci.

Nie może to jednak prowadzić do zaklinowania się w przeszłości, na co zwraca uwagę Boży rozmówca Walscha:

Nie staraj się zapomnieć o swojej przeszłości, staraj się zmieniać swoją przyszłość.

Zapomnieć swoją przeszłość to najgorsze, co możesz zrobić. Zapomnieć przeszłość znaczy zapomnieć wszystko, co ma ci do pokazania, wszystko, czym cię obdarzyła. Nie udawaj też, że ona nie ma znaczenia. Wręcz przeciwnie, przyznaj, że ma znaczenie i właśnie dlatego, że ma, postanowiłeś więcej nie powtarzać pewnych zachowań.

Lecz kiedy już podejmiesz to postanowienie, uwolnij się od przeszłości!

Uwolnić się od niej to nie to samo, co puścić w niepamięć. To znaczy przestać kurczowo się jej trzymać, przestać do niej lgnąć, jak gdybyś bez niej miał utonąć. A ty idziesz na dno z powodu przeszłości.

Przestań posługiwać się przeszłością niczym tratwą unoszącą cię na powierzchni twoich poglądów na swój temat. Odsuń od siebie te stare kłody i płyń do nowego brzegu. […]

Bądź nie tym, kim, jak ci się zdaje, że jesteś, lecz tym, kim żałujesz, że nie jesteś.

Rady podane w tym przekazie są dwie i mają na celu integrację psychicznej struktury tego, kto ma się za sprawcę winy:
• pobierz z pamięci i wykorzystaj wszystkie ważne lekcje i informacje o sobie,
• przekrocz czyny dokonane, by się otworzyć na nowe doświadczenia i nauki oraz odważnie ruszyć z miejsca.

Ludzki rozwój dokonuje się wtedy, gdy błędy z przeszłości pomagają mądrzej wykorzystać przyszłość.

Kategorie żalu i poczucia winy mają sens, gdy poszerzają świadomość siebie, uczą indywidualnych granic oraz odpowiedzialności za wszystko, co się myśli, mówi i robi.
Nie mogą jednak skazywać nikogo na nieodwracalność kierunku życiowej drogi.

Miarą wyższych cywilizacji jest stwarzanie możliwości do samokształcenia moralnego za pomocą: 1) unaocznienia konsekwencji niepożądanego czynu, 2) spotkania z poszkodowanymi, 3) podjęcia decyzji o zadośćuczynieniu i 4) zaniechania szkodliwych działań.

Doskonale pokazuje to Jezus w scenie z kobietą cudzołożną, którą według prawa Mojżeszowego należało ukamienować. Najpierw Mistrz nakazuje rzucić w nią kamieniem tym, co są „bez grzechu”, a po rozejściu się tłumu, który pozostawił kobietę przy życiu, oznajmia jej także własne odstąpienie od ukarania. Na pożegnanie zaleca jednak, by „odtąd już nie grzeszyła”. (→ Ewangelia św. Jana, 8, 7-11)

Każda kara ma więc swój czas i uwarunkowania, lecz ma też swój kres.

Nie da się wzrastać, gdy chodzi się w kajdanach i powtarza ciągle na nowo swój upadek. Na szczęście, dzisiaj wyroki śmierci w wielu krajach są już zniesione, a niebezpiecznych przestępców i psychopatów skazuje się tylko na izolację, bez poddawania torturom i z zachowaniem możliwości poprawy (o ile jej chcą i potrafią). Na czas obecny nie jest to jeszcze norma powszechna, bo agresja i odwetowość nieustannie przyciąga wielu „specjalistów od naprawy świata siłą”.

Człowiek względnie zdrowy na duszy częściej atakuje jednak siebie niż innych, będąc sam sobie prokuratorem i katem. To zresztą również odmiana agresji i walki, bo ktoś zamyka się w więzieniu własnego sumienia i pozbawia doświadczania nowych wersji siebie w kolejnych odsłonach życia. Skazuje się na dożywotne odtwarzanie już minionej tragedii, nawet gdy wybaczył mu Bóg, sędziowie i bliźni.

Jak pokazuje Henryk Sienkiewicz w Potopie na przykładzie Kmicica i Babinicza w jednej osobie, każdy może mieścić wewnątrz rzezimieszka i bohatera. Grunt, żeby nie utracił nadziei, hartu ducha, umiłowania prawdy i gotowości do przemiany, a jego przyszłość zamiast zbrodnią potrafi wypełnić się heroizmem.

Codziennie na nowo określamy swoją tożsamość i codziennie mamy szansę stawać się wspanialszą wersją siebie. Póki żyjemy, nic nie jest ostateczne, przynajmniej w ziemskim wymiarze.

Żal jest wielkim nauczycielem, ale poczucie winy tylko hamulcowym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s