SKUTKI JEDNEJ MYŚLI

O twórczej sile myślenia pisałam na blogu już nieraz. Czuję jednak, że czas na jeszcze większą syntezę tych rozmaitych rozważań o działaniu mózgu i jego dalekosiężnych konsekwencjach.

Jest bowiem jedna myśl, która rzutuje na każde życie ludzkie i ma wpływ na wszelkie jego dziedziny.

Ten mentalny wróg ma postać krótkiego i prostego zdania: Jestem do niczego.

Jakże często je słyszałam i słyszę nadal nie tylko w formie ustnej, lecz także w postaci rezygnacji i złości na twarzy czy w mimowolnym odruchu zwątpienia czy niechęci.

Zasięg tej samobójczej myśli jest naprawdę porażający, bo obejmuje sferę edukacji, pracy, związków miłosnych, rodzicielstwa, religijności i wszelkiej formy bycia w świecie.

Ktoś, kto uznaje się za niezdolnego do niczego, automatycznie uruchamia mentalny i podświadomy program samozniszczenia.

Oznacza on napiętnowanie i obciążenie energią gniewu i niemocy swą obecność w środowisku oraz działania, jakie podejmuje.

Poczucie własnej bezwartości nie pozwala na sukcesy szkolne, powstrzymuje życzliwość i uznanie kolegów, oddala czy nawet uniemożliwia ciekawe wybory zawodowe, niszczy zdrowie i witalność, nie dopuszcza do pojawienia się kochanych i kochających partnerów, zatruwa wychowanie własnych dzieci i bardzo negatywnie warunkuje kontakt z Bogiem, utrudniając przyjęcie wielu błogosławieństw.

Dzieje się tak, ponieważ ktoś, kto we własnym mniemaniu jest do niczego staje się swoim osobistym wrogiem na każdym kroku.

Zgrozą przejmuje fakt, że ludzi myślących w tak autodestrukcyjny sposób może być ogromna ilość, bo w skali masowej jesteśmy wychowywani i kształtowani na podobnych założeniach i według wspólnych kryteriów wartościujących.

I jak tu się dziwić, że świat wygląda tak żałośnie, skoro większość jego mieszkańców sytuuje siebie na bardzo niskim poziomie wartości i traktuje się jak istoty bezwartościowe, przegrane w samym momencie narodzin?

Oczywiście, decydujący wpływ na stan społeczeństwa ma rodzina, w której pojawiają się dzieci. Z bieżącej obserwacji wynika, że dzisiaj wielu rodziców od małego daje dziecku miłość, opiekę i troskliwe wychowanie. To wspaniałe i obiecujące, o ile… sami opiekunowie mają pozytywną wizję siebie.

Prawdą jest bowiem nie tylko to, co się deklaruje wobec dziecka, ale kim się jest i co się przedstawia w praktyce codziennej. Z czasem, dziecko, które nie tylko słucha, lecz przede wszystkim odbiera rzeczywistość intuicyjnie, zaczyna podświadomie naśladować wewnętrzne programy dorosłych. Dorośli, którzy mają samoocenę radosną i życzliwą, zaszczepiają dzieciom wzorzec bycia kimś wartościowym. Natomiast dorośli, przepełnieni ostrą samokrytyką i pogardzający własnym życiem, fundują potomstwu niszczący model osobników, którzy są do niczego.

Dlatego w tym miejscu bardzo żarliwie i najgoręcej, jak umiem, zachęcam każdego człowieka, by jak najszybciej odwołał z umysłu wszelką myśl o własnej bezwartości.

Wierzącym przyjdzie to łatwiej, jeśli tylko uzmysłowią sobie, że są „Dziećmi Boga”, a to oznacza wszystko, co dobre, potrzebne i ważne. Osobom niewierzącym proponuję odwołać się do sprzężenia mózgu z ciałem. Ciało reaguje na sterowanie mentalne, dlatego zmiana myśli i przeprogramowanie własnego obrazu naturalnie wpływa na fizyczne pole człowieka.

W celu wzmocnienia tego wpisu posłużę się cytatem Matki Jezusa z channelingu Pameli Kribbe (→ Messages de Marie et Jeshua. Tłum. francuskie Christelle Schoettel, Wyd. Hélios, Villefloure, 2011; s. 89-90; rozdział: „La Maternité spirituelle”; tłumaczenie własne):

„Nieraz mnie pytacie, czemu to wszystko służy, to wasze życie na ziemskiej planecie. A ja wam mówię, że jest ono cenne i wartościowe. Wypełniacie tutaj ważne dzieło. Wasza obecność wpływa na całe życie wokół was i to wy dokonujecie transformacji świata. Nie ma potrzeby, byście ciągle o tym pamiętali i mieli na uwadze. Nie musicie też wcale skupiać się innych.

Jedynym sekretem waszej drogi jest pozytywna koncentracja na własnej osobie i na integralności waszego jestestwa. W miarę, jak wasza świadomość napełnia się miłością do siebie i akceptacją siebie we wszystkich przejawach, tworzy szerszy kanał dla Światła, by mogło przepłynąć ku wam, a przez was dalej także do innych ludzi i automatycznie ogarnąć całą rzeczywistość.

Zaprawdę do wypełnienia waszej misji na Ziemi potrzebne jest tylko skupienie życzliwej uwagi na sobie i przebudzenie świadomości.”

Matka Boża potwierdza więc, że szacunek do siebie i własnego życia – czymkolwiek by nam się nie wydawało – promieniuje na wszystko, co nas otacza, na to, co robimy i z kim przestajemy.

Więcej szacunku i akceptacji dla własnej osoby przyniesie światu i nam samym odpowiednio więcej dobra i mocy. Warto więc zrewidować stosunek do siebie i do własnego życia w kierunku maksymalnie pozytywnym.

Nigdy nie jesteśmy do niczego, bo stanowimy niezbywalną cząstkę życia i nieustannie wpływamy na stan świata i ludzkości, a to jest wartością niezaprzeczalną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s