OGOŁOCENIE…

Gdy zostajemy sam na sam ze sobą, po odchowaniu dzieci i odrobieniu karmy pracowniczej, kiedy odgłosy świata milkną lub się oddalają, kiedy odchodzi ktoś ważny, a inni nie potrafią go zastąpić, na samotnych wakacjach, po rozwodzie, w chorobie czy na emeryturze, dokonuje się niezwykle trudny proces ogołacania. Pewien etap ustał, a o nowym niewiele wiadomo. Czasem w ogóle go nie widać, bo perspektywę zasłania ściana.

Z jednej strony pojawia się ulga z powodu zmian, bo znikają dotychczasowi szefowie, ponaglenia, nakazy, projekty „na wczoraj” czy inne formy kontroli nad życiem. Narasta poczucie załatwienia określonych zadań i odzyskania więcej wolności dla siebie.

Powraca – niemal zapomniana – świadomość bycia zarządcą własnej drogi.

Dobór ludzi, z którymi chce się spotykać, staje się bardziej szczery i naturalny, podobnie jak przyjemności, jakie ma się ochotę serwować sobie czy innym.

Z drugiej strony ogołocenie wywołuje lęk i wrażenie, że mniej znaczymy w świecie społecznym. Maleje nasza zewnętrzna wartość, spada prestiż i szacunek kolegów, a idea rozwoju budzi wątpliwości. Zauważamy, jak robimy się stopniowo zbędni w wielu miejscach, a nasze role przejmują inni, może sprawniejsi, lepiej przygotowani, którzy do lamusa odkładają nasze pomysły i rozwiązania.

Ogołacanie to proces trudno uchwytny, lecz nieodwołalny – szczególnie w późniejszej fazie życia.

Coraz mniej przedmiotów potrzebujemy, coraz słabiej reagujemy na podniety i rezygnujemy z nowinek bez żalu. Rzeczywistość już nie drażni barwą i smakiem. Zaczyna się okres pustyni… A ten jednych poraża i przygnębia, chociaż innych buduje w nieznanej i ciekawej wersji.

Drobiazgi – niegdyś pomijane – wyłaniają się z tła i otrzymują prawo głosu. Zwykłe zachowania wzbogacają się o wymiar symbolu: coś istotnego znaczą nagle ruchy rąk, rytm stóp, obroty głowy, skłony tułowia, chodzenie, siadanie, leżenie. Notujemy też wyższą koncentrację uwagi i potrzebę zamyślenia się w dziwnych porach i na dziwne tematy.

Wspomnienia, których intensywność również ulega modyfikacji, zaczynają się dzielić na kluczowe, ważne albo błahe i bezwartościowe. Z dystansu lat nasza biografia zaczyna się układać w pewną jakościowo nową całość. Niektóre wybory i rozdroża jawią się jako dobrodziejstwa, podczas gdy sukcesy i szczęśliwe okazje wywołują często pobłażliwość.

Pustynia wyostrza odczucia i obnaża prawdę każdego etapu przeszłości.

W kontemplacji i ciszy (zamiast dawnego aktywizmu) inaczej wyglądają sprawy świata. Już mamy jednak pewność, że każdy element rzeczywistości posiada swój sens i coś nam ofiarował (bez czekania na wdzięczność), a zdarzenia stały się lekcją, z której skorzystaliśmy bardziej czy mniej. Osobisty „prokurator” naszego losu ustąpił miejsca „adwokatowi”. Czas naprawdę „uczy pogody”.

Zmiany w materii uderzają wszakże bezlitośnie, przez co starość i śmierć nabierają realności. Ciało nie odzyskuje młodości nawet pod skalpelem chirurga, pamięć gubi lub miesza coraz więcej faktów, a nazwy i daty wypadają z rejestru mowy.

Czy w zamian pojawia się „coś” innego?

Są dwie odpowiedzi – w zależności od siły ducha, witalności, bilansu życia i względnie obiektywnego spojrzenia na siebie:

1. uczucie goryczy i wściekłości na przemijanie;
2. stan akceptacji i łagodność.

Osobie z pierwszej grupy, ogarniętej zgorzknieniem, pretensją i wrażeniem przegranej, nie da się wytłumaczyć tego, co dla osoby z drugiej grupy wydaje się oczywiste, że przemijanie ma sens, bo oznacza dotarcie do zwycięskiego finału, gdzie każdy stoi na podium.

Wszyscy ludzie zasługują na szacunek i współczucie: narodzili się, zaliczyli dzieciństwo, młodość, dorosłość i starość, stanęli z otwartą przyłbicą wobec losu, by mu sprostać na miarę własnych możliwości. Doszli do kresu drogi, po prostu „robiąc swoje”, cokolwiek to znaczyło i znaczy w świetle „rytuału ostatniego przejścia”.

Nie do nas należą oceny i sądy wartościujące. To sprawa Boga, który integralnie współdziała z duszą i wszystko o nas wie.

Ogołocenie to jednak okazja, by podziękować pokornie swoim przodkom, rodzinie, świętym i aniołom, a przede wszystkim samemu Bogu za własne dzieje. Może nie wszyscy mogą powtórzyć jak św. Paweł: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.” (→ II List do Tymoteusza, 4, 7). Wszyscy przecież wykazaliśmy dość determinacji i dzielności, by spełnić życie, a to już samo w sobie jest czynem heroicznym.

Poza uniwersalną refleksją o życiu, jaka pojawia się w każdym bilansie, nie zapominajmy o jeszcze jednej, lecz niejasnej i zagadkowej obietnicy. Kiedy ustają wreszcie błagania, potrzeby, prośby, modlitwy o wysłuchanie i spełnienie, dłonie otwierają się bezwiednie i bezinteresownie.

Właśnie w to „nic” pustych rąk ma szansę wejść „coś”, czego nie znamy, nie rozumiemy, ale co pochodzi z samego Centrum Miłości…

W Bożym magazynie istnieje bogactwo i obfitość dóbr, które tylko czekają, by wreszcie trafić do rąk adresata. Te ręce muszą jednak być otwarte i chętne do odebrania przesyłki. Na wszelki wypadek warto więc powtarzać im magiczną formułę gotowości: Tu i teraz jest tak, jak ma być.

Wcale nie trzeba znaleźć się w tzw. jesieni życia czy poczuć się niepotrzebnym, by spróbować porozumieć się z Bogiem za pomocą gestu „pustych dłoni”. Wiek i przebieg życiowej trasy nie ma tu żadnego znaczenia. Chodzi o sprawdzenie własnego poziomu zawierzenia Bogu i wejście w stan pustki (bez projektów, bez zadań, bez wyobrażeń).

Po prostu chodzi o to, by dać sobie chwilę czystego „bycia” i „pustych rąk”, nie ponaglając niczego i na nic specjalnie nie czekając. Zaufajmy tylko z całego serca, że w stosownym momencie i we właściwej formie zawita do nas to „coś”, co jest nam przeznaczone i pomocne. Po takim doświadczeniu pustka i ogołocenie staną się naszymi sojusznikami naprawdę „na dobre i złe”.

Nie bójmy się pustych rąk! Nigdy! One mogą i znaczą o wiele więcej, niż sądzimy.

Jedna myśl w temacie “OGOŁOCENIE…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s