WYŁANIANIE SIĘ CZY PORANNY SKOK ?

Za każdym razem, gdy przechodzimy ze snu do jawy, powtarza się to samo zjawisko. Z Bożego bezkresu wyłaniamy się na świat jak baśniowa Calineczka spośród płatków róży. Znowu ludzka dusza przyobleka ciało, a mózg przestawia się na tryb czuwania.

W sposób bardzo nieostry rejestrujemy najpierw odruchy w ciele, ułożenie pleców i głowy, wyprostowane lub podkulone nogi, zwinięte ręce. Uszy przekazują nam odgłosy z zewnątrz, a powieki odsłaniają pokój i przedmioty blisko stojące.

Jeśli to możliwe, nie spieszmy się z porzuceniem krótkiego pobytu między nieświadomością a przebudzeniem.

Gdy dokonuje się subtelne przejście z przestrzeni duchowej do fizycznej, pojawia się też szansa na pewien cenny „dar duszy” – w postaci obrazu, wspomnienia, zdania czy melodii. Taka informacja spoza doczesności miewa sens doradczy, a nieraz proroczy, inspirując nas do określonych rozwiązań czy projektów – zwykle bardzo udanych, chociaż nie zawsze spodziewanych.

Jak wiadomo z psychologii, w czasie snu ludzki mózg wykonuje ogromną pracę przeglądania i klasyfikacji nagromadzonych danych. Po zrobieniu wśród nich porządku i ustaleniu zależności, przygotowywane są dla nas odpowiedzi i decyzje wynikłe z mentalnego trudu. Neurofizjologiczny aparat ma jednak wiedzę ograniczoną, bo bazuje tylko na materiale doświadczalnym.

W puste miejsce informacyjne może zatem wkroczyć natchniona mądrość, czyli intuicja.

Jej nie przerażają niejasności, rozrzucone elementy, mieszanka danych, wątpliwości, pytania. Posiada bowiem klucz, którego brakuje logice i wiedzy nabytej. Jest nim „kod dostępu” do Bożych tajemnic.

Kłopot z intuicją polega jednak na tym, że nie wszyscy potrafią ją zidentyfikować w zgiełku rzeczywistości i pod presją rozsądku. Większość woli jasne i dotykalne prawdy od szeptu intuicji, która niekoniecznie wydaje się mówić „do rzeczy”.

Dopiero właściwe warunki, jakie stwarza stopniowy „rozruch” umysłu, kiedy nie wszystko jawi się jako oczywiste i rozsądne, pozwalają intuicji na przejęcie inicjatywy.

Pobyt w przestrzeni między snem i jawą pozwala jej przesłać do świadomości przekaz z kosmicznej poczty.

Tyle teoria natchnień.

A poranna rzeczywistość większości z nas?

To brzęczenie budzika, a coraz częściej telefonu, pospieszna wizyta w łazience, ubranie, śniadanie (czasem tylko kawa albo herbata), makijaż pań, golenie panów, zaspane dzieci poganiane do przedszkola lub szkoły, nerwowe komunikaty małżonków i szybki kurs do celu, na przystanek czy samochodem do wiadomych instytucji zawodowych i edukacyjnych. Kto ma czas na luksus porannego spotkania z duchowym ośrodkiem inspiracji? Dom rodzinny to nie klasztor kontemplacyjny, bo tu królują rytmy i reguły Ziemi.

Mimo to – choćby tylko weekendowo, od czasu do czasu, ewentualnie w święta – warto przedłużyć chwilę pomiędzy obszarem śnienia i realności, by połączyć się ze swym centrum duchowej pomocy. Posiada on skarby przewidziane do naszego wyłącznego użytku, których nie ofiaruje nam nikt inny. Mnie nieraz zdarza się w takich momentach usłyszeć coś ważnego lub zobaczyć jakby za mgłą twarz kogoś Bliskiego, kto uśmiecha się z akceptacją lub marszczy zatroskane czoło. Takie sygnały mają dla mnie cenę wskazówek wobec podejmowanych planów.

W ciszy, bezbronności i pokorze objawia się mądrość duszy, a przez jej okiennice przebija Światło, silniejsze od tysięcy słońc. Żal nie skorzystać, szczególnie w sytuacji wyczerpania, zniechęcenia czy zgubienia kierunku.


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s