CZY PUSTKA JEST GROBEM?

Póki jesteśmy w ciele i pośród materii, środowisko i inteligencja podpowiada nam mniej więcej, co robić: otrzymujemy zadania, by je wypełniać, a trudności by je załatwić i rozładować, zaś chwile wolne mamy do odpoczynku, świętowania i regeneracji sił. W codziennym życiu konkretne cele wyznaczają formy rozwiązań praktycznych.

Tryb zadaniowo-wykonawczy daje poczucie ładu i bezpieczeństwa. Człowiek ma złudzenie kontroli własnej kondycji i rozeznania okoliczności. Czas płynie rytmicznie, pory roku zmieniają się raczej regularnie, a ziemia krąży, jak powinna. Oczywiście, zdarzają się anomalie w różnych obszarach, ale statystyka je uśrednia i nie następuje nic ostatecznego. Historia wprawdzie nadal pozostaje nieprzenikniona, lecz i ten fakt ludzkość zaakceptowała z braku wyboru.

Zupełnie inaczej wyrażają się reakcje ludzi w chwili odcięcia bodźców ze świata. Wtedy okazuje się, że pustka – kategoria tak bardzo ceniona w przestrzeni duchowej – wcale nie cieszy, zwłaszcza gdy trwa zbyt długo i nie przynosi zmian.

Dłuższy okres bezruchu i spokoju nie napawa ulgą, może dlatego, że mu nie dowierzamy. Powiedzenie o „ciszy przed burzą” nie wzięło się znikąd. Ogólna znajomość dynamiki świata zmusza do nieufności wobec stanu równowagi i braku wyzwań. Dlatego nawet odpoczynek traktowany bywa zadaniowo i wielu ludzi „organizuje” go metodycznie, by zachować poczucie kontroli i sensu.

Lęk przed długotrwałą pustką ma swoje przyczyny. Praktykanci nauk duchowych odbywają specjalne treningi, by ją stopniowo oswajać przed wejściem w głębsze poziomy poznania.

Dla większości ludzi pustka kojarzy się nieprzyjemnie jako zaburzenie przepływu życia. I unikają jej na wszelkie sposoby. Dla więźniów i obłożnie chorych pustka staje się doświadczeniem wręcz traumatycznym, wywołując nieraz ataki szału, autoagresję, apatię, próby samobójcze, urojenia i wiele innych zachowań psychotycznych.

Skojarzenie pustki z umieraniem i grobem nikogo zatem nie dziwi. Na śmierć składają się przecież elementy typowe dla doświadczenia pustki. Jedyną różnicę między nimi stanowi aktywność świadomości, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że ta bagatelizowana różnica ma kluczowe znaczenie dla osobistego rozwoju.

Śmierć ciała uwalnia świadomość, która przemieszcza się w nadprzyrodzony świat astralny, natomiast pustka więzi świadomość na ziemi i czyni z niej zakładnika ludzkiego losu. Tylko nieliczne i wyjątkowe osoby, które posiadają umiejętność poruszania się między poziomami świadomości i zdolne opuszczać ciało, potrafią pustkę zamienić w stan wyzwolenia duchowego. Dla większości z nas to nieosiągalne i pustka pozostaje przerażającą wizją nicości.

Jest pewna genialna scena w powieści Michaiła Bułhakowa: Mistrz i Małgorzata (→ Przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, Kolekcja Gazety Wyborczej, Mediasat Poland; s.288). Temat pustki otrzymuje tam niecodzienną oprawę fabularną.

Interesujący nas fragment dzieje się na wielkim balu w piekle. Woland, mistrz diabelskiej ceremonii, tak zwraca się do duszy dopiero co przybyłej w zaświaty:

„Zawsze był pan zagorzałym głosicielem teorii, według której po odcięciu głowy życie człowieka się urywa, człowiek zamienia się w proch i odchodzi w niebyt. Miło mi zakomunikować panu w obecności mych gości – aczkolwiek mogą oni posłużyć jako dowód prawdziwości zgoła innej teorii – że teoria pańska jest równie solidna, jak i błyskotliwa. Zresztą wszystkie teorie są siebie warte. Jest między nimi i taka, która głosi, że każdemu będzie dane to, w co wierzy. Niech się zatem stanie! Pan odchodzi w niebyt, a ja, wznosząc toast za istnienie, z radością spełnię ten kielich, w który pan się przekształci.”

Trudno nie dostrzec u Bułhakowa odwołania do biblijnej wypowiedzi Jezusa: „Według wiary waszej niechaj się wam stanie” (→ Ewangelia wg św. Mateusza, 9, 29).

W Biblii „wiara” w Jezusa przywróciła niewidomym wzrok, który z pustki wyprowadził ich w życie. W wersji literackiej „wiara” w pośmiertną pustkę spowodowała zapadnięcie się w niebyt duszy zmarłego i faktyczną nicość. Idea pustki dotyczy zatem w takim samym stopniu życia, co śmierci. W obu przypadkach jest to lekcja niezmiernie istotna i bogata w konsekwencje.

Póki mamy czas, bo żyjemy, warto dokładniej przemyśleć swoje własne przekonania w tej kwestii. Beztroskie szermowanie ideą pustki bywa ryzykowne, gdy przenika w koncepcję życia nie tylko doraźnego.

Jeśli to możliwe, zamieniajmy pustkę w jakiekolwiek formy bytu, które mają choćby osobisty, cząstkowy sens – od sadzenia kwiatów lub karmienia kotów po hodowlę nowych produktów sztuki czy wiedzy.

Co do rzeczywistości nadprzyrodzonej, pozwólmy przemówić mistykom i prorokom. Może warto posłuchać, jak pojmują nieskończoność życia i tajemnicę duszy? Może w ich ujęciu pustka wypełnia się nieznanym rodzajem formy i ukazuje warianty bytu, których nie obejmuje nasza wyobraźnia? Może rzeczywiście pustka to wcale nie kres, lecz zapowiedź nowego życia i wielka obietnica?


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s