CIĄGŁE BŁĄKANIE

Do najbardziej znanych baśni europejskich należy opowieść o dwojgu dzieciach, Jasiu i Małgosi, którzy zgubili się w lesie i zachęceni światłem z nieznanej chatki trafili w progi Baby Jagi. Tam, jak wiadomo, czekała ich przykra niespodzianka. Piernikowe i cukrowe ściany okazały się podstępem, a czarownica żywiła wobec dzieci zamiary nikczemne.

Baśń ta już od dzieciństwa jest mi szczególnie bliska, bowiem opowiada o osobistym problemie, który można określić jako odczucie niemal chronicznego zagubienia w życiu. Jeszcze dzisiaj – mimo dorosłości, licznych podróży, pobytów w różnych miejscach i środowiskach – każdorazowe wejście w nieznaną przestrzeń budzi we mnie popłoch i nieufność. Wcale nie czuję wtedy ciekawości świata ani ducha przygody i absolutnie nie podzielam pasji podróżnika. Powraca natomiast dziecięca podejrzliwość wobec perspektywy osamotnienia i bezradności na cudzej ziemi.

Procesy adaptacyjne przebiegają u mnie opornie, jakkolwiek w końcu udaje mi się zapanować nad poczuciem wyobcowania. Krok po kroku wraca zgoda na „niewiadomą”, chęć jej zrozumienia, a nawet podziw dla nowych przejawów ludzkiej zaradności i piękna w stylu innym niż rodzimy. Niektórzy cudzoziemcy okazują się sympatyczni, gotowi do wymiany wiedzy oraz pomocy. „Obcość” okazuje się więc akceptowalna. Jaś i Małgosia przestają bać się widma Baby Jagi, a w lesie znajdują niewidoczne wcześniej ścieżki wyjścia z bezdroży.

Życie jednak rzadko zadowala się jednorazowym przemieszczeniem ludzi i ich konfrontacją z „innością”. Ponawia to doświadczenie co jakiś czas, wywołując, ale i łamiąc dziecięcy strach przed zbłąkaniem. Uderzenie „obcością” może nastąpić nagle i w niemal każdej sferze życia: kraju, środowisku, domu, szkole, firmie, związkach, ideach, celach.

Rezultaty takich wstrząsów zwykle są dwojakiego rodzaju. W wersji pozytywnej okazuje się, że „nowe” znaczy „lepsze”, „rozwojowe”, „szczęśliwsze” i wygrywa z formami przeszłości. W wydaniu negatywnym utrata tego, co było, na rzecz „nieznanego”, wywołuje rozpacz, nostalgię i żal za swojskością i bezpieczeństwem. Szkoda jednak okopywać się we wspomnieniach i odcinać od szans, jakie „nowe” zawsze przynosi, chociaż ich zauważanie i docenienie może przyjść dopiero z czasem.

Jakby nie było, jesteśmy skazani na błąkanie się w świecie i ciągłe spotkania z „niewiadomym”.

Los nie lubi przestojów w drodze ku rozwojowi i indywidualnym przeznaczeniom. Za każdym rogiem potrafi ukryć „coś zaskakującego”, a kolejny dzień, jakieś spotkanie czy rozmowę zamienić w wejście na „cudze” terytorium. Czasami Jaś musi wyruszyć tam sam. Małgosia również nie zawsze znajdzie towarzysza. Domek Baby Jagi niekoniecznie zjawi się w oddali, lecz przynajmniej nie zwiedzie podróżnych. Zasną gdzieś wśród mchu i gałęzi. Będzie im zimno, lecz spokojnie.

Błąkanie się jest składnikiem ludzkiej historii i lepiej je przyjąć do wiadomości niż przed nim uciekać. Spróbujmy wierzyć, że gdzieś jednak prowadzi, a „obce” miejsce straszyć nie będzie. Baba Jaga, na przykład, okaże się miłą staruszką lub czarującym blondynem, a zgubienie szlaku pozwoli spotkać ważną osobę czy znaleźć dobry zarobek.

W sumie zyski z zabłąkania mogą okazać się większe niż straty, więc mimo oporów i niepewności próbujmy nie uprzedzać się do „nowego”, zanim go nie sprawdzimy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s