POTRZEBA SACRUM

Dawno nie zaglądałam na swego bloga, bo wydawał mi się zamknięty.

O najważniejszych dla mnie motywach życia opowiedziałam. Podzieliłam się wątpliwościami, odkryciami i doznaniami ze szlaku Bożych Tajemnic. Dopadła mnie pustka wewnętrzna i stan wyczerpania. Moja dusza weszła w stan letargu, znanego mi w wcześniejszych etapów doświadczania życia.

Na pewno znacie to wszyscy, prawda?

Odrętwienie ustąpiło nagle, gdy w senny, duszny wieczór, podczas spaceru z psem obok mojego kościoła, dotarły do mnie znajome odgłosy Mszy św. – muzyka organowa, śpiew kapłana i odpowiadający mu chór wiernych. Moje serce zadrżało z tęsknoty za tym, co działo się za murem świątyni. Szybko odprowadziłam psa do domu, a sama wróciłam tam, gdzie bardzo chciałam się znaleźć.

Od progu zalała mnie słodycz i czułość. Sakralny klimat miejsca i powolny rytm nabożeństwa przywróciły mi poczucie swojskości. Rozklekotane kawałki mojego wnętrza wróciły łagodnie na swoje miejsce, układając się we wzór ukojenia.

Nie wiem już nawet, który to raz kontakt ze sferą sacrum przywrócił mi stan zgody na siebie i na moje życie… Na pewno nie pierwszy raz i nie ostatni…

Z pamięci wyłoniła mi się dawno odłożona definicja „człowieka religijnego” w ujęciu francuskiego badacza zjawisk społecznych, Rogera Caillois (→ Człowiek i sacrum. Przeł. Anna Tatarkiewicz i Ewa Barska, Oficyna Wyd. Wolumen, Warszawa 1995, s. 19). Ta definicja zachwyciła mnie swego czasu, bo wyjaśnia ważność dwupłaszczyznowości, w jakiej człowiek religijny kształtuje siebie i swoją obecność w świecie.

„Człowiek religijny to przede wszystkim taki, dla którego istnieją dwa komplementarne środowiska: 1) jedno, w którym może działać nie odczuwając przerażenia ni trwogi, ale gdzie jego działanie angażuje jedynie jego osobę w sposób, by tak rzec, powierzchowny, oraz 2) drugie, gdzie uczucie głębokiej zależności podtrzymuje, zawiera w sobie i kieruje każdym z jego wzlotów i gdzie czuje się on bezwarunkowo powołany.

 Te dwa światy – sacrum i profanum – określają się ściśle jedynie we wzajemnej relacji […] Przedstawia się ona jako prawdziwa bezpośrednio dana świadomość.”

W momencie, gdy ta świadomość o dwóch wymiarach ludzkiej natury budzi się w człowieku, jego wrażliwość i poczucie odpowiedzialności niesłychanie wzrastają. Nie umie on już ograniczyć się tylko do tego, co doczesne, oczywiste i materialne, jakkolwiek na tym poziomie kształtuje swoje życie powszednie. Jednak każdy element bytu i doświadczenie nabierają dla niego niewidzialnej głębi, która wykracza poza i ponad granice zmysłowego poznania, by rozlać się w Bożej nieskończoności.

Sacrum, czy inaczej „świętość”, jest podstawą każdej religii.

To religia ustala wyznawany zespół wierzeń, określa i realizuje jego rytuały, wyznacza narzędzia i przedmioty kultu (księgi, sprzęty, szaty i naczynia liturgiczne), przydziela funkcje specjalnie powołanym osobom (kapłanom), wyodrębnia miejsca do praktykowania kultu (kościoły, ołtarze, ambony, konfesjonały), administruje kalendarzem w taki sposób, by zawierał okresy powszednie (dla ludzi) i odświętne (dla Boga). Religia decyduje także o formach sztuki, za pomocą której kult jest wyrażany i przekazywany wiernym (architektura, obrazy, rzeźby, muzyka, pieśni, treść modlitw indywidualnych i zbiorowych). Bogaty zbiór sakralnych elementów tworzy unikalną strukturę, w której wyznawca może lepiej i dokładniej usytuować sam siebie oraz swoje oczekiwania i potrzeby duchowe.

Ja wiem, że intelekt ma moc wyrażania religii za pomocą idei, abstrakcji i operacji myślowych, ale to mi nie wystarcza. Jest mi tam za zimno, zbyt sterylnie, bezosobowo i samotnie.

Tajemnica nadprzyrodzoności mówi przez niedomówienia, komunikuje siebie za pomocą aluzji i prawdopodobieństwa. Nie głosi pewników, ale daje obietnice. Nie przekaże tego zręczna argumentacja ani myślowe wybiegi. Tam dzieje się sacrum –  kraina Wiary, Nadziei i Miłości.

Bez sakralnej obudowy, bez barwnej i ruchliwej symboliki rzeczy oraz wyrazistych rytuałów moje mistyczne tęsknoty pozostają bezdomne i głodne. Potrzebuję sacrum w żywym bogactwie jego przejawów i form. Potrzebuję mojego Kościoła, takiego, jaki zbudowały ponad dwa tysiące lat chrześcijańskiej tradycji.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s